happybeti
show must go on...
Hello
:-).Dzis, o dziwo, nocka prawie przespana.Tzn. były pojękiwania, ale nie pobudki z wrzaskiem na kilka godzin, jak u Makuc...Za to wczoraj przeszła sama siebie, bo spala do....11.00
...i jeszcze ją budziłam, bo trzeba było do sklepu iść...Co zreszta w sumie dobrze wyszło w związku z meczem, bo na drzemkę poszła późnym popołudniem i wytrzymala do końca.
Meczyk sie nam podobał, prawdę mówiąc, to nastawiałam sie na przegraną , i to wysoko, widząc poczynania naszych i Rosjan do tej pory.Wiec w sumie dość mile mnie zaskoczyli, jak podjęli walkę i nawet byla szanas na zwycięstwo, jakby pod koniec I połowy nie "siedli" i nie dali sobie strzelic gola.Co prawda naszej sytuacji w grupie to i tak w niczym nie zmienia, i tak Rosja musi wygrac z Grecją a my z Czechami, by z niej wyjśc, ale jest światełko w tunelu;-)
.
Dzis moj dzień "pracujowy", ale nie wiem, czy nie odlożę sobie na jutro- dzis M. jedzie za Odense do pracy i jak wróci ok. 17.00, to nie wiem, czy będzie mi sie jeszcze chciało tam iść....a po ostatnich perypetiach z Amelką i jej poczynaniami w biurach wolalabym jej nie brać....pozamieniane myszki od kompów na biurkach, kanapka, ktora o mało co nie wylądowała w czyjejś szufladzie....hm....Ale zobaczę.Jak będzie mi sie nudziło, to może jednak pójdziemy.

...i jeszcze ją budziłam, bo trzeba było do sklepu iść...Co zreszta w sumie dobrze wyszło w związku z meczem, bo na drzemkę poszła późnym popołudniem i wytrzymala do końca.Meczyk sie nam podobał, prawdę mówiąc, to nastawiałam sie na przegraną , i to wysoko, widząc poczynania naszych i Rosjan do tej pory.Wiec w sumie dość mile mnie zaskoczyli, jak podjęli walkę i nawet byla szanas na zwycięstwo, jakby pod koniec I połowy nie "siedli" i nie dali sobie strzelic gola.Co prawda naszej sytuacji w grupie to i tak w niczym nie zmienia, i tak Rosja musi wygrac z Grecją a my z Czechami, by z niej wyjśc, ale jest światełko w tunelu;-)
.Dzis moj dzień "pracujowy", ale nie wiem, czy nie odlożę sobie na jutro- dzis M. jedzie za Odense do pracy i jak wróci ok. 17.00, to nie wiem, czy będzie mi sie jeszcze chciało tam iść....a po ostatnich perypetiach z Amelką i jej poczynaniami w biurach wolalabym jej nie brać....pozamieniane myszki od kompów na biurkach, kanapka, ktora o mało co nie wylądowała w czyjejś szufladzie....hm....Ale zobaczę.Jak będzie mi sie nudziło, to może jednak pójdziemy.
.
mi się nic nie chce, miałam mielone robić ale brak pewnej rzeczy bez których nie podejmuję się wykonania, więc mówię im "do jutra"
ale innego wytłumaczenia dla tego marudzenia, stękania i płakania plus dyskotek w nocy nie widzę