Dorisday ja coś nie mam pewności ze moje bedzie tak idealne ze bedzie spało i jadło i to super regularnie co 3 godziny książkowo - jak sie wda w matke to na bank nie bedzie bo ja dawałam ładnie w tyłek...owszem moge sie rozczarowac lae jednak biore pod uwage rózne scenariusze.
Poza tym nawet jak sie bedzie budzić co 2 godziny na karmienie to pewnie cały rytuał karmienie+pielucha godzine nam zajmie i to przy załozeniu ze od razu bez problemów zasnie bede miała max 2 godziny miedzy karmieniami na: sprzatanie, pranie, mycie+sterylizacje laktatora, ugotowanie jakiegos obiadu. M bedzie w pracy wiec ja samiutka z wszystkim, po CC wiec i rana poczatkowo pewnie da w kość i zęby zagryźć trzeba będzie. Poza tym ja poza praca zawodową w szpitalu zajmuje sie pisaniem i korygowaniem różnych artykułów medycznych i na to też mi sporo czasu schodzi i przerwac tego nie bede mogła wiec w każdej wolnej chwili laptop na kolana i dawaj robota. Do tego jak podczytuje co przechodza np czerwcówki i jak wiekszość dzieci jednak nie budzi sie co 2 godziny a znacznie częściej i część naprawde ma bardzo mało czasu to utwierdzam sie w przekonaniu ze na podejmowanie gości w tym pierwszym okresie moge nie miec ochoty.
O znajomych specjalnie sie nie martwie bo to głównie srodowisko medyczne więc wiedza o co chodzi i sie na bank nie wryją do noworodka, ale rodzinka to już róznie. co do tego ze nie przyjdzie nikt z katarem to hoho pewna nie jestem nawet w 5% bo znam i takie cuda, ze poprzychodzili w odwiedziny do tak małego dziecka nie tylko z katarem ale i z anigna a nawet jedną ciotunie która do mojej kumpeli wpadła w odwiedziny ze swoim synkiem któremu akurat kończyła sie ospa 'bo przeciez juz sie kończyła"... Ja mam niestety bardzo ograniczona zaufanie bo juz rózne cuda i dziwy widziałam, mój M już stwierdził ze zaczyna łykać tran, bo czym innym jest flora bakteryjna naszego domu a czym innym syf który mozna przynieść i który moga przynieść inni. Noworodek ma odporność beznadziejną, od kataru u takiego dziecka do zapalenia płuc jest bardzo krótka droga. Ja sobie dam na wstrzymanie, pozachwycają sie małym jak skończy miesiąc i ani ja ani tak naprawde oni na tym nic nie stracą, a dziecko moze wiele zyskać. Moze to zboczenie zawodowe ale oboje z M jesteśmy w tej kwestii zgodni, a jak jeszcze dziewczyny zaczynaja pisać że u nich położne też tak sugeruja to ja tym bardziej utwierdzam sie ze jest to słuszne, Madlein też jakis link podrzucała do filmu gdzie połozna sie za taką teorią opowiadała wiec my sie bedziemy werandować w naszym ogródku albo na krótkie spacerki wychodzić ale posiadówek i przywlekania syfu do domu nie bedzie.