reklama

Październikowe Mamy 2010

Dla mnie zupełnie odrębnymi sprawami jest higiena i sterylność (tej drugiej i tak nie ma szans w warunkach domowych zapewnić a i nie ma takiej potrzeby) a czym innym potencjalne zagrozenie infekcjami w okresie noworodkowym. Na naszych dzieciach przeprowadzano badania - grupa bardzo liczna i okazało sie że mimo przeciwciał przekazanych w zyciu płodowym i tych podczas karmienia układ immunologiczny noworodka nie reaguje jednak tak jak powinien, ze na jego pełno mobilizację potrzeba 2-3 tygodni. Oczywiście do tych badań coś musiało lekarzy nakłonić i był to fakt ze u nas 70% dzieci to powikłania infekcji w okresie noworodkowym, a zaznaczam ze jest to intensywna terapia noworodka gdzie trafiaja naprawde ciężkie dzieci i nie wszystkie do domu wracają. Przebieg choroby u noworodka jest zazwyczaj piorunujacy, prawie zawsze wiąże sie z koniecznością hospitalizacji bo noworodek ma niesprawny układ termoregulacji, jak ma np temp to organizm ma poważny problem. Ja widziałam zbyt duzo noworodków u których jednego wieczora był tylko katar a następnego sepsa. Dlatego owszem kazdy robi jak chce, jeden nie widzi problemu w odwiedzinach tuż po porodzie w szpitalu, inny jak ja jest przeciwny odwiedzaniu noworodka w ogóle. A higiena i przesadna dbałość o wszystko to zupełnie inny temat, jak juz wiele razy pisałam rzeczy małego wyprałam w z naszymi w normalnym proszku, kosmetyki ma nie hypoalergiczne, bedzie miał od początku kontak z psem, nie mam zamiaru myć rąk przed kazdym kontaktem z dzieckiem a jedynie po przyjściu do domu i wyjściu z toalety czyli nic w tej kwestii nie zmieniam, gdyby był latem to na bank byłby bez skarpetek a pewnie i w samym pampersie (jak widze teraz noworodki poprzykrywane kocykami to mi ich żal jednej matce az uwage zwróciłam bo ponad 30 stopni a dziecko przykryte normalnym kocem aż bordowe na twarzy) a i zima jak znam zycie to bedzie w domu w samym bodziaku, jak zacznie raczkowac to nie bede obsesyjnie za nim biegac - jak poliże podłoge to polize, nie mam też zamiaru obsesyjnie myć zabawek i grzechotek i wyaparzać smoczka za kazdym razem jak mały nim gdzieś walnie, poza tym nie mam zamiaru gotować wody do kapieli (ostatnio to jakaś chyba moda żeby kąpać dziecko w przegotowanej wodzia bo coraz częściej o tym slysze...) nie mam zamiaru używać kremów na odparzenia jako profilaktyke i tyłek pewnie nie raz umyje pod kranem bo jak sie osrajtuch mały załatwi po pachy to nie bede sie z chusteczkami pieścić. na spacery będzie chodził tez zima i tez jak będzie mróz, poza tym równiez jak będzie deszcz a jak tylko zacznie siedziec to na wiosne kupimy piaskownice - nażre sie piachu to sie nażre, jak zacznie chodzic to kupimy też kalosze i pozwolimy biegac po deszczu i skakać w kałużach, ale okres noworodkowy jest dla nas zeby odpocząć, "nauczyć sie siebie" i dac małemu czas bo i tak duzo zmian jego organizm bedzie musiał zaakceptować. Owszem pewnie nie unikniemy wizyty babć ale tez zapowiemy że najwcześniej jak bedzie miał 2 tygodnie i nie na długo - mieszkaja daleko wiec sie raczej dostosuja, ale ciotki kuzynki itd muszą dać sobie na wstrzymanie a znajomi to głownie lek i piel i oni nie przyjdą bo wiedzą o co chodzi, sami do swoich dzieci nie wpuszczali i sami przy kazdej okazji tłuka mi do łba zeby była twarda w tym postanowieniu dla dobra dziecka, a ze sa to autorytety w dziedzinie neonatologii to jednak posłucham.

A z ospą nie chodziło mi o to ze jest takim strasznym zagrozeniem bo owszem matka chorowała i dziecko przeciwciała powinno mieć 9chociaż z tym tez równie bywa) i nic sie nie stało złego, chodziło mi o sam fakt bezmyslności bo mi by za pierona nie przszyszło do głowy zeby do kilkudniowego dziecka iść w odwiedziny ze swoim któremu dopiero kończy sie choroba zakaźna.

Dawidowe trzymam kciuki!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Mam dokładnie takie same poglądy w tej kwestii jak Ty, lolisza. Ludzie przesadzają tam gdzie niekoniecznie trzeba - syn mojego kolegi wylądował w wieku paru miesięcy w szpitalu bo jak się wyraził lekarz - wyjałowili go poprzez sterylizację - wygotowywanie wszystkich rzeczy, z którymi mały miał kontakt (sama widziałam raz, że jak małemu spadła grzechotka to od razu ją wsadzili do "odkarzenia"!!!) i dietę.
Co do odwiedzin to czuję, że będzie ciężko się obronić - zwłaszcza przed teściami, ale postaram się ograniczyć je do koniecznego minimum.
 
LOLISZA- masz zdrowe podejscie. ja ostatnio opeirdzielilam meza bo chcial pokupic oslonki na mebel do szafek, kanty gniazdka itp. stwierdzilam ze ma z garami neirowno bo jak dziecko ma sie nauxzyc zycia??? wiadomo ze jak poleci mi do kuchenki i zlapie za goracy garnek to nie bede czekac az se wyleje na glowe tylko zareaguje, ale z drugiej storny jak sie nie walnie w lepetynke podczas przemieszczania po domu to nie bedzie wiedziec ze trzeba uwazac. jedyne co to bede uwazac zeby nie zlapalo sie za produkty typu Ace i inne i zeby nie grzebalo kotu w kuwecie. ostatnio ogladalam reportaz o tych zabezpieczeniach. podobno to najgorsze co moze byc- bo rodzice pozakladaja gdzie sie da i olewaja sprawe , dziecko lazi sobie samo po domu a rodzice np cos robia w kuchni i maja uspiona czujnosc bo np szafki zamkniete a kant stolu zasloniety ochronka i nie przywiazuja uwagi zeby nauczyc dziecko ze musi uwazac gdzie lazi. robi se co chce. jak ja bylam mala (kiedy to bylo hehehe) to moi rodzice mi tlumaczyli -duzo rozmawiali, np "nie ciag spodka ze szklanka babci bo wylejesz sobie na raczke i oparzysz sie a to boli", albo " nie dotykaj garnkow na kuchence bo to bardzo gorace" itp itd (raz sie przekonalam i z ciekawosci na przekor zlapalam babci za spodek to na prawej rece do dzisiaj mam leciutenka blizne wkolo nagarstka-iinny kolor skory...) U kolezanki niedawno nie wierzylam wlasnym oczom, wchodze do kuchni zeby wywalic chusteczke do kosza i patrze a jej dwuletni synek wyzera kotu chrupki z miski!!!!!! zawolalam ja zeby zobaczyla co on robi a ona spokojnie: eee tam, kotu nie zaszkodzily przez tyle lat a jemu zaszkodza??? mowi ze to niepierwszy raz tak i nie wie co go tak ciagnie do kocich chrupek ale zakazy nei pomogly... u szwagierki zas jest dwoje chlopcow, 4letni i 2letni, ten 4 letni od malego jest jak pocisk rakietowy-leci i nie patrzy ze za chwile rozwali lepetyne o drzwi albo ze poleci na glebe, a ten 2 letni przeciwienstwo- fajnei wyglada jak dwulatek schodzi z kanapy tylem, najpierw jedna noga i patrzy jak daleko do ziemi,potem druga noga i juz,a co najlepsze nikt mu nei tlumaczyl zeby powoli czy ostroznie to robil:))) ostatnio lalismy bo na dworze schodzil z kraweznika tylem jak z tej kanapy a kraweznik niski:))) ale z drugiej strony dobrze ze sam sie nauczyl ze powoli i uwaznie trzeba schodzic. ja nie zamierzam zamknac calego domu zabezpieczeniami bo sie uderzy dziecko itp niech pozna troche zycia. jedynie wlasnie bede uwazac zeby sie nie napilo jakiegos detergentu, wylalo sobie wrzacego gara na glowe albo nie grzebalo w kuwecie kota. a tak to niech robi co chce. na pewno nie bede odkurzac 88 razy dziennie bo siersc kota bedzie itp. ehhhhhh niektorzy naprawde maja zdrowego "sterylnego" jobelka w glowach haha:)))
 
Lolisza rozumiem Twoje obawy bo zdaję sobie sprawę, że ze względu na Twoją pracę codziennie naoglądasz się różnych przypadków-tak to jest że jak się w jakimś zawodzie pracuje to pojawiają się na tym tle różne natręctwa(przepraszam za takie stwierdzenie)ale sama to przechodziłam pracując w swoim zawodzie, zresztą dużo ludzi tak ma, ale trzeba pamiętać, że te przypadki których naoglądamy się w pracy to jest malutki procent i myślę że i w tym przypadku też tak jest.Tzn na pewno straszne jest oglądać takie małe bezbronne dzieci które już na samym początku łapią infekcje do których dochodzą powikłania, ale pewnie większość z tych przypadków nie bierze się z powodu przebytych odwiedzin...Ale mimo wszystko szanuję każdego podejście, ponieważ każda matka robi to co uważa za słuszne i na pewno nie chce działać na niekorzyść

Dawidowe czekam na wieśći, mam nadzieję że wszystko w porządku?
 
hej laseczki
lolisza zgadzam sie z toba w pelni. (na razie, bo jak sie dziecko urodzi moze mi odwalic). o tej wodzie przegotowanej do kapieli to slyszalam od mojej wlasnej mamy, ktora poza tym jest normalna. ale zyje w kraju, w ktorym nawet w szpitalu do picia podawali mi zwykla kranowe wiec chyba nic sie nie stanie jesli noworodka bede kapac w zwyklej wodzie. zamierzam tez pozwolic naszemu psu juz pierwszego dnia wylizac i obwachac dziecko, zeby wiedzial, ze to "jego" i ma bronic. a co do przegrzewania dzieci to najbardziej obawiam sie wizyty tesciowej, ktora ma tendencje do mowienie "ubierz sie, przeciez ci zimno. no widze ze ci zimno" wiec mysle, ze bedzie to walka na noze! w anglii to wrecz przesadzaja w druga strone, jak widze takie male bobaski z golymi stopkami przy temperaturze 15st to az mam ochote sama zalozyc im skarpetki.
a dzis wybieramy sie na pierwsze zajecia do szkoly rodzenia. moj malz jest przerazony, stwierdzil, ze jak beda pokazywac jakies krwawe filmy to on zejdzie. nie wiem jak to dziala, ale jakos "Pila 6" go nie przerazala.
 
Oj u nas chyba z tymi odwiedzinami to się nie da. Nie dość że przeprowadzamy się blisko teściów i już teraz teściowa zagląda na remont bo ma 2 kroki :/ to jeszcze jak powiedziałam wczoraj małżowi co tu wypisujecie że przez miesiąc to powinni dać na wstrzymanie w odwiedzinach i że choroby i że będę zmęczona to się zasępił. Grrr on ma liczną rodzinę i już to widzę jak teściowa prowadza do nas wszystkich po kolei :/ Już mi się niedobrze na samą myśl robi. Jak powiedziałam mu że nie chcę żeby małemu jakieś wielkie maskotki kupowali których wyprać nie można i będą tylko łapać kurz to powiedział że jego młodsza siostra pewnie kupi i że on lubi takie duże, to ja mu na to że to nie on sprząta w domu i że jak mały dostanie to po 2 miesiącach wyrzucę. Grrr. Tak samo powiedziałam że nie chcę ludzi w szpitalu bo będę zmęczona i pewnie będę super fajnie wyglądała to też się zmarszczył. Kuźwa będę chyba musiała sama walczyć o swój spokój bo to nie on będzie rodził i on się dziwi co ja wymyślam. Trudno, jak coś to będą kłótnie.
Zaraz się przeprowadzamy i będę musiała bardzo się spieszyć żeby w nowym domu jakoś ogarnąć dopóki mam siłę. I też nie chcę żeby ciągle mi przychodzili. Zobaczymy jak to będzie ale na kawki nie będzie warunków a i czasu też nie. Małż ma we wrześniu urodziny. Miały być huczne a też chyba nie zrobimy bo kuchni nie będzie, kasy też nie. Eh. Kuźwa tylko żeby oni to rozumieli.
 
malutka bardzo ci wspolczuje. moja mieszka kilka tys km od nas a i tak potrafi sie wtracac. zapisz sie na kurs asertywnosci - w kontakcie z tesciowymi jest niezbedny i moim zdaniem kazda synowa powinna go przejsc. inaczej zyc sie nie da
 
Ja też widziałam co angielscy rodzice wyprawiają ze swoimi pociechami:) 3 lata temu pojechałam do Anglii jako au pair i opiekowałam się 3 dzieciaków (1miesiąc, 2lata i 4lata). Żadne z nich nie posiadało takiej części garderoby jaką są skarpetki!! Byłam tam latem, ale deszcze lał dosłownie non stop i było zimno, a mimo to dzieciaki latały po podwórku z gołymi stopami i w krótkich rękawach. Miesięczna dziewczynka była wcześniakiem, była baaardzo malutka a mimo to nikt nie traktował jej jakoś specjalnie, w ciągu dnia cały czas spała na dworze i rodzice czasem nawet zapominali o deszczu... Ale najlepsze było to jak pojechałam z nią i jej mamą do znajomych na grilla, a ta postawiła małą koło kopcącego się grilla, malutka była po prostu uwędzona. Nie uważam, że ich wychowanie jej w 100% dobre ale jedno jest pewne: nie latają do lekarza z każdym pierdnięciem dziecka i mimo tego dzieciaki są zdrowe. Ja nie mam zamiaru przegrzewać mojego dziecka, i trzymać go w czapce w domu (jak robi moja znajoma). Na pierwszy spacer pójdę po kilku dniach a i zimą nie mam zamiaru trzymać dziecka w 4 ścianach.
 
Widzę znów temat teściowych :) Ja to mam zupełnie odwrotnie. Teściową mam Anioła dosłownie. Owszem doradzi ale tak subtelnie, że bardzo chętnie słucham Jej rad. Za to moja mama ehhh. Ona zawsze wszystko wie najlepiej, wszystko potrafi najlepiej i nikt lepiej tego nie zrobi od Niej. Także już jej zapowiedziałam, że chcę się uczyć na swoich błędach przy pielęgnowaniu i wychowywaniu mojej córeczki. Ale jak to wyjdzie w praktyce to zobaczymy.

Tak poza tym dziś znów miałam straszne bóle podbrzusza. Ledwo doszłam do przychodni na badania. Zadzwoniłam do lekarki i dziś i jutro mam nakaz leżenia. A jak nie przejdzie jutro to będę do niej jechać. Oby przeszło.
 
reklama
grunt to zachowac zdrowy rozum i trzymac sie zasad, my dziadkow wposcimy ale w domu jak oboje stwierdzimy, ze jestesmy do tego przygotowani a znajomi poczekaja na smsa z informacja, ze zapraszamy.

malutka80 ja uwielbiam misiaki np. i ich mam spora kolekcje, ale tez nie wyborazam sobie prezentu dla malego w postaci pluszaka,

my sie smialismy w Angli, ze jak idzie matka z dzieckiem w wozku opatkulonym, to na pewno Polka :) jak moja znajoma przyjechala z Angli ze swoja pociecha na wakacje do Polski, to jak sie jej dostalo, ze dziecko bez czapeczki i skarpetek i wogole co ona wyprawia, jak do tej pory maly zdrowy i zadnej chorobska nie przechodzil, choc ona poszla ekstremalnie w angielski sposob wychowania

dawidowe trzymacje sie, ale u nas chlody co nie :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry