lolisza
Fanka BB :)
Dla mnie zupełnie odrębnymi sprawami jest higiena i sterylność (tej drugiej i tak nie ma szans w warunkach domowych zapewnić a i nie ma takiej potrzeby) a czym innym potencjalne zagrozenie infekcjami w okresie noworodkowym. Na naszych dzieciach przeprowadzano badania - grupa bardzo liczna i okazało sie że mimo przeciwciał przekazanych w zyciu płodowym i tych podczas karmienia układ immunologiczny noworodka nie reaguje jednak tak jak powinien, ze na jego pełno mobilizację potrzeba 2-3 tygodni. Oczywiście do tych badań coś musiało lekarzy nakłonić i był to fakt ze u nas 70% dzieci to powikłania infekcji w okresie noworodkowym, a zaznaczam ze jest to intensywna terapia noworodka gdzie trafiaja naprawde ciężkie dzieci i nie wszystkie do domu wracają. Przebieg choroby u noworodka jest zazwyczaj piorunujacy, prawie zawsze wiąże sie z koniecznością hospitalizacji bo noworodek ma niesprawny układ termoregulacji, jak ma np temp to organizm ma poważny problem. Ja widziałam zbyt duzo noworodków u których jednego wieczora był tylko katar a następnego sepsa. Dlatego owszem kazdy robi jak chce, jeden nie widzi problemu w odwiedzinach tuż po porodzie w szpitalu, inny jak ja jest przeciwny odwiedzaniu noworodka w ogóle. A higiena i przesadna dbałość o wszystko to zupełnie inny temat, jak juz wiele razy pisałam rzeczy małego wyprałam w z naszymi w normalnym proszku, kosmetyki ma nie hypoalergiczne, bedzie miał od początku kontak z psem, nie mam zamiaru myć rąk przed kazdym kontaktem z dzieckiem a jedynie po przyjściu do domu i wyjściu z toalety czyli nic w tej kwestii nie zmieniam, gdyby był latem to na bank byłby bez skarpetek a pewnie i w samym pampersie (jak widze teraz noworodki poprzykrywane kocykami to mi ich żal jednej matce az uwage zwróciłam bo ponad 30 stopni a dziecko przykryte normalnym kocem aż bordowe na twarzy) a i zima jak znam zycie to bedzie w domu w samym bodziaku, jak zacznie raczkowac to nie bede obsesyjnie za nim biegac - jak poliże podłoge to polize, nie mam też zamiaru obsesyjnie myć zabawek i grzechotek i wyaparzać smoczka za kazdym razem jak mały nim gdzieś walnie, poza tym nie mam zamiaru gotować wody do kapieli (ostatnio to jakaś chyba moda żeby kąpać dziecko w przegotowanej wodzia bo coraz częściej o tym slysze...) nie mam zamiaru używać kremów na odparzenia jako profilaktyke i tyłek pewnie nie raz umyje pod kranem bo jak sie osrajtuch mały załatwi po pachy to nie bede sie z chusteczkami pieścić. na spacery będzie chodził tez zima i tez jak będzie mróz, poza tym równiez jak będzie deszcz a jak tylko zacznie siedziec to na wiosne kupimy piaskownice - nażre sie piachu to sie nażre, jak zacznie chodzic to kupimy też kalosze i pozwolimy biegac po deszczu i skakać w kałużach, ale okres noworodkowy jest dla nas zeby odpocząć, "nauczyć sie siebie" i dac małemu czas bo i tak duzo zmian jego organizm bedzie musiał zaakceptować. Owszem pewnie nie unikniemy wizyty babć ale tez zapowiemy że najwcześniej jak bedzie miał 2 tygodnie i nie na długo - mieszkaja daleko wiec sie raczej dostosuja, ale ciotki kuzynki itd muszą dać sobie na wstrzymanie a znajomi to głownie lek i piel i oni nie przyjdą bo wiedzą o co chodzi, sami do swoich dzieci nie wpuszczali i sami przy kazdej okazji tłuka mi do łba zeby była twarda w tym postanowieniu dla dobra dziecka, a ze sa to autorytety w dziedzinie neonatologii to jednak posłucham.
A z ospą nie chodziło mi o to ze jest takim strasznym zagrozeniem bo owszem matka chorowała i dziecko przeciwciała powinno mieć 9chociaż z tym tez równie bywa) i nic sie nie stało złego, chodziło mi o sam fakt bezmyslności bo mi by za pierona nie przszyszło do głowy zeby do kilkudniowego dziecka iść w odwiedziny ze swoim któremu dopiero kończy sie choroba zakaźna.
Dawidowe trzymam kciuki!
A z ospą nie chodziło mi o to ze jest takim strasznym zagrozeniem bo owszem matka chorowała i dziecko przeciwciała powinno mieć 9chociaż z tym tez równie bywa) i nic sie nie stało złego, chodziło mi o sam fakt bezmyslności bo mi by za pierona nie przszyszło do głowy zeby do kilkudniowego dziecka iść w odwiedziny ze swoim któremu dopiero kończy sie choroba zakaźna.
Dawidowe trzymam kciuki!
Ostatnia edycja: