hejka
Wesołych Świąt.
Ja mam znowu szpital w domu. Olka coś przytargała z przedszkola i wymiotowała, a od wczoraj Aruś ma biegunki i wymiotuje. Spałam mało, bo ten boi się wymiotować i wszystko połyka.
Co do bicia, to ja jestem też przeciwnikiem, ale fajnie się mówi, ale gorzej czasem jest jak nerwy puszczą, brak argumentów i człowiek klapsa da. Ja moim też dałam. I chyba żadna z nas nie jest dumna z klapsa danego dzieciakom i może one dawno już zapomniały, że mama je ukarała a my ciągle pamiętamy i cierpimy. A co się na krzyczę na nie czasem. Jak oglądam rodzinkę.pl to jakbym siebie widziała. Więc też nie uważam, że jak ktoś nakrzyczy na dzieciaka i da mu klapsa to jest złym rodzicem. Są pewne granice. Może i klaps nie zaszkodzi, ale czasem jak człowiek przemyśli to się wyzywa w duchu, że mu nerwy puściły i że mógł to inaczej rozwiązać. Moje też dają popić i popalić. Chociaż już są bardziej zdyscyplinowane i wiedzą, że jak narozrabiają to będą miały karę, więc odpukać ostatnio się mamy słuchają i są dość grzeczne.