reklama

Październikowe Mamy 2010

oj nie mowcie mi ni co coli!!! uwielbiam a w ciazy to mhhh jak gdzies wychodze to obowiazkowo cola musi byc!! albo jak senna jestem, to cola tez, bo ja kawy pic nie moge, sam zapach mnie odrzuca na kilometr
 
reklama
Oj co do pepsi - to ja tez musze sie napić codziennie! Normalnie to owszem wypije ale nie ,że od razu muszę, a teraz jak jestem w ciązy to poprostu muszę bo mam taka chcicę.
jednak jest cos czego teraz nie piję , ale strasznie mam na to ochotę (cos jak Ty masz z papierosami Ladygab) to ochota na redbulla. Oj jak ja bym sie napiła :-)
 
nie mowcie mi o piwie!!!!! buuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!! to samo winko do obiadku.... jak mi go brakuje.... pysznosci z francuskich piwnic a teraz lato takie zimne z lodowki rozowe winko to bym cala butle sama chyba wyduldala:)))) w kazdym razie pociesza mnie ze od dnia porodu bede mogla jesc moje kochane sery kozie i lososia wedzonego bo przez brak odpornosci na tokso musialam zrezygnowac ze sporo rzeczy... chyba do szpitala kaze mezusiowi przytachac serki kozie :))) a przy karmieniu no coz... nadal alkohol z daleka... chociaz moja kuzynka jak juz bardzo jej sie chcialo to tuz po karmieniu wypila np troche winka i zanim byl nastepny raz cycek to juz winko przelecialo.
 
no ja mowie o winku wytrawnym co ma np 11-13% . w kazdym razie wole wytrzymac i nie pic niz zrobic krzywde dzidzi bo tego bym sobie nie wybaczyla. juz tyle wytrzymalam to i wytrzymam duzej:))) ale bez serkow i lososia wedzonego nie wyrobie za nic w swiecie.:))))
 
A ja podczas karmienia zamierzam pić małe piwko albo lampke wina bo korzystnie wpływa na laktacje - poprawia wydzielnie hormonów warunkujących prawidłowy przebieg laktacji. Wiem, że dziewczyny popijają karmi ale ja tego nie lubie więc mały redsik u mnie na pewno się w lodówce pojawi.
Spać mi sie chce masakrycznie dziś...
 
jak ja sie ciesze ze nie lubie piwa, wina ogolnie alkohol od wielkiego dzwonu bo porostu nie lubie, palic tez nie pale, kawy nie lubie Za to kocham mocna czarna herbate, cole i pepsi. Jednak od wizyty w szpitalu tydzien temu odstawiłam cole i przeszłam na herbatki owocowe i ziołowe. Zaczełam jesc magnez i dzis poraz pierwszy widze rezeltaty: mniej puchne, nogi mnie dzis nie bola ale specjalnie w domu nie mam gdzie chodzic, nie jestem senna i ogolnie jakos lepiej sie dzis czuje.
 
reklama
Hej dziewczynki. Dzisiaj wyszłam ze szpitala.
Generalnie nic nie poradzili na ból głowy, sam przeszedł. Dali mi raz kroplówkę z lekiem przeciwbólowym ale nie zadział.
Ogólnie dobrze że się położyłam bo obejrzał mnie okulista (z oczami ok), neurolog (wg niego też wszystko ok), reumatolog który napisał że mam brać sterydy i może wreszcie gin się odczepi (nie przenikają one przez łożysko i nie mają wpływu na małego). Generalnie nic nie robiłam tylko ciągle coś jadłam.
Z ciążą wszystko ok, malutki waży 1373 g.
Generalnie już wiem że w tym szpitalu chcę rodzić bo atmosfera jest bardzo fajna. Napatrzyłam się na dziewczyny i większość ma problemy z tym że dziecko nie chce wyjść a nie z donoszeniem. Leżą bidulki po terminie i nic. Codziennie jakieś cesarki. I jakieś takie duże dzieciaczki się rodzą. Dzisiaj np jak wychodziłam brali na cesarkę dziewczynę ode mnie z sali, dzidziuś wg usg 4800 waży. Ale już w 32 tygodniu jej mały ważył 2500.
Ten pobyt w szpitalu jakoś mnie uspokoił.
Teraz czeka mnie przeprowadzka bo mój małż już jutro chce to zrobić. Przeraża mnie to ale wiem że trzeba. Teraz ze swoim ojcem montują drzwi. Wczoraj ekipa kładła nam panele. Super to wszystko wygląda. I w dodatku spółdzielnia wycięła 2 choiny włażące w okno w pokoju małego (napisałam podanie ale nie liczyłam że się uda). Także wszystko do przodu. Jest tylko jeden problem. Kasa. Jest gorzej niż liczyliśmy. Muszę zapłacić 2 czynsze za sierpień, tv i jakieś inne rachunki i nic nam nie zostanie (o ile nie zabraknie). Czyli znowu nie mogę dla małego nic kupić. Eh. Popłakałam się dzisiaj. Ale staram się myśleć tylko o tym że najważniejsze jest to że Bartuś jest zdrowy.
A dzisiaj kuzyna żona urodziła. Miała termin na 12 września.

Ale dziewczynki jak inaczej się żyje bez bólu. To musiała być zwykła migrena. Okropny ból i mam nadzieję że nie wróci :D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry