hejeczka poraz ktorys

)) co do szkoly rodzenia jeszcze to jak nam pokazali sale do porodu i ta aparatura co wkolo jest to mnie ciarki przeszly i do teraz mnei trzyma.... boje sieeeeeee!!!!!! w kazdym razi pociesza mnie ze po porodzie jest sie 2-3 dni w szpitalu a po cc 5 maks. ogolnie smeiszne wrazenie widziec tyle ciezarnych naraz i przy okazji tyle tatusiow ktorzy zadaja wiecej pytan niz my

)) polozna mowila zeby tatusiowie naszykowali sobie duzo jedzonka na dzien porodu i maja byc na sali pojedzeni zeby miec silke w razie cos zostac przy zonie 12h np jak zajdzie potrzeba. moj od razu wywalil ze ja bede rodzic a on se bedzie siedziec w fotelu obok i kanapeczke piwkiem zpijal.... powiedzialam mu ze zabieram ze soba tluczek do miesa i schowam pod przescieradlo i jak cos to walne mu w lepetyne. ten ma kurcze teksty i zagrania.... poza tym odebralam kartony ciuszkow od znajomej, czesc kaftanikow i body nigdy nie chodzone, noweczki, czesc uzywane ale w bardzo dobrym stanie, ubranek mam 4 wielki pudla od niej do 4-5 roku zycia wlacznie i sa w tym tez buty nawet para adidasow firmowych-tylko je troche umyc, kozaczki na zime nowiutkie prawie i inne cudacznosci.
a co do telefonow, ja swojego nie zostawialam ale podejrzewam znajac siebie ze zdaze odpalic lapka i napisac: zaczeloooooooooo sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a jak nie to z porodowki na telefon wejde na neta i napisze

)))
kurcze wlasnie odkrylam ze mi zlazi skora z czola tak mi sie glaca spalila w sobote i neidziele ze uuuuuu....
poza tym szykuje mi sie nocka bez snu bo po poludniu padlam (oczywiscie sie obudzilam calutka mokra) , teraz niedawno zjedlismy dopiero obiad bo bylismy wlasnie po te ciuszki i jakos do spania mi sie nie kwapi... a jutro polozna na 10.30 a po poludniu mam gore do prasowania jak Mount Everest.... niech piernik wezmie to prasowanie jutro....wrrrrrrrrr
LADYGAB wyslij i zaproszenie do tej grupki co sa nr telefonow bo nei wiem gdzie to sie podziewa. z gory dzieki
