reklama

Pielęgnacja maluszka

Ja też Malwinkę po każdym jedzonku kładę na sobie na żabkę do odbicia...zazwyczaj beka i to porządnie (aż nie przyustaje na damę) ale ważne że jej powietrze tam nie zalega...a jak nie odbije to kładę na boczku....co do smoka to niestety nie toleruje...ma odruch wymiotny...a co do pępka do niby odpadł ale dalej obrabiam pępek octaniseptem bo coś tam jeszcze się sączy...jutro będzie położna to obczai co i jak z tym pępkiem. No i nie martwcie się łuszczącą skórką, Malwince już wszystko zeszło...najbardziej łuszczyła się na stópkach i rączkach...teraz już jest ok.
 
reklama
No to u nas podsumowujac: malego podnosze zawsze do odbicia, jak nie beknie porzadnie to nie moze spac, a nawet ulewa. Klade go zawsze na pleckach, a on przekreca sie na boczek (pediatra w szpitalu powiedzial, zeby w zadnym wypadku nie podkladac mu niczego pod plecy, bo dziecko ma samo wybierac pozycje do lezenia no i ja to popieram).
Pepowinka odpadla mu dosc szybko, pozniej tylko pepek sie zagoil, nie smarowalam i nie odkazalam niczym i nic zlego sie nie dzialo.
Skora zlazila z nigo jak z weza :-D, teraz tylko zostalo na dloniach, reszta cialka wyglada juz dobrze.
Smoczek dajemy czasami, to znaczy przy przebieraniu jak wlacza sie syrena (maly bardzo nie lubi swiecic diamentami, wystarczy jednak ze czyms go przykryje i juz sie uspokaja).
 
Kochane czy będziecie robić swoim maluchom usg główki to przezciemiaczkowe? Namawiały mnie na nie niektóre położne w szpitalu, że niby u nas robi się tylko z dzieciom z grup ryzyka, ale w wielu krajach robi się wszystkim maluchom i polecały ze jak mam możliwości to żeby sobie zrobić. Co Wy na to?
Bartuś już miał jak byliśmy na położnictwie. Zrobili mu bo jest wcześniakiem, no i przez historię Wiktorii. Cieszę się, że wzieli to pod uwagę. Wszystko jest w porządku. Mi się wydaje, że warto zrobić...

my mamy usg mózgowia za 6 tygodni ze względu na mega krwiaka jakiego miał po vaccum, ale o tym przezciemiączkowym nie słyszałam?
To to samo, po prostu usg robi się dziecku przez ciemiączko.

dziewczynki a jak sobie radzicie z odbijaniem? Bo moja Mała zwykle zasypia przy cycu i potem mam problem, bo jak ją wezmę do odbicia to raczej się budzi. Moża są jakieś inne pozycje do odbijania poza tą na ramieniu, bardziej na leżąco? Ja czasem noszę w nocy Małą pół godziny zanim jej się odbije, a ona akurat po następnym pół godziny się budzi.
Traschka, ja odbijam Bartusia w pozycji pionowej, nie da się ukryć, że to najlepsza pozycja... Ale pytałam położne w szpitalu o odbijanie i wszystkie twierdziły zgodnie, że trzymać dziecko w pionie 8-10 min, jesli się nie odbije to położyć na boczku i tyle. Poza tym ja np. w nocy nie odbijałam moich dzieci, bo zazwyczaj karmiliśmy się na śpiąco.
Tak naprawdę muszę powiedzieć, że sumiennie odbijam tylko wtedy kiedy daję małemu jeść z butli (położna kazała mi ściągać pokarm i po karmieniu dawać jeszcze z butli, bo Bartuś za mało przybiera...)

Powiedzcie czy to bardzo źle jak nie odbije za każdym razem?
Nie, nie musi sie odbić za każdym razem.

U nas podnoszenie zaraz po zjedzeniu żeby odbić często kończyło się zwróceniem całej zawartości brzuszka ....pamiętam że jak stało się to pierwszy raz to postawiłam na ;-)baczność cały dom!
I nigdy nie kładłam Jaśka na pleckach.Zawsze wręcz coś mu podkładałam pod plecki jak kładłam na boku.Mrsmoon ja zawsze bała się zakrztuszenia.Na początku wcale w nocy nie spałam tylko małego obserwowałam i pilnowałam.
No własnie, bo to podnoszenie do odbicia musi sie odbyć bardzo powoli, bez gwałtownych ruchów... A co do kładzenia na boczku i podkładaniem czegoś pod plecki, to Bartek dostaje wtedy szału ;) W ogóle nie ma o tym mowy... Kładę go na boczku, ale nie może być przyblokowany z tyłu. Potem sam przekręca się na plecki, a głowkę i tak trzyma na bok, wiec o zakrztuszeniu nie ma mowy :)

Używacie smoczków?
Ja podałam smoka jak młody miał fototerapię, potem w domu właściwie nie było powodu, a od kilku dni w ogóle nie użyliśmy... Chociaż ja uważam, że smoczek to bardzo przydatne urządzenie ;)

 
co do smoczkow to ja tez uwazam ze to super wynalazek, jak wyszlismy ze szpitala maly mogl nie schodzic z piersi a ze mam w glowie zdanie z ksiazki Jezyk niemowlat " dziecko to nie krowa i nie musi jest caly czas" zaczelam mu dawac smoka rowniez dla mojego dobra psychicznego:-D i w zasadzie udalo nam sie jako tako go uregulowac zeby jadl o pewnych porach, chociaz on jest zupelnie inny niz dominika, ktora sie przyssala, zjadla co miala zjesc i koniec, Norbert je, zasypia, biore go do odbijania , budzi sie i ssie jeszcze raz....kazde dziecko inne
 
Nam też nie zawsze się beka. Pytałam o to w szpitalu doradcę laktacyjnego. Mówiła mi, że jeśli maluch dobrze jest przystawiony w sensie "szczelnie" to nie łapie powietrza i wtedy nam nie odbije (chodzi oczywiście o karmienie piersią) no i nie należy sie tym martwić a dla pewności połozyć własnie malca na boczku, że jeśli mu się cofnie to nie zakrztusi się.
Nasza córcia jeśli nie odbije to zdarza nam się czkawka. Wtedy najlepszym sposobem by sbie z tym poradzić jest przystawienie jej ponownie do cyca.
My smoka póki co nie potrzebujemy. Natalka jak jest głodna to lubi wciągać pieluchę albo rączki. Jeśli jednak zauważę, że śsiemy kciuka to dajemy smoka. Wolę od tego oduczać niż paluszka.
W szpitalu część pielegniarek noworodkowych patrzyła na mnie jak na kosmitkę, że nie mamy smoka, nie mówiąć już o tym, że nie pozwalam dokarmiać i dopajać małej... Raz jedna próbowała mi dokarmić moją Iskierkę bez mojej zgody i wiedzy, mimo, że chciałam wcześniej wziąc Natalię do karmienia ( leżała pod lampami na fototerapii). Na szczęście zjawiłam się w odpowiednim momencie, ryczałam z bezsilności, a maz na drugi dzień powiedział co myśli... Miałyśmy późnej piekną kartkę przyczepioną z napisem "mama prosi o niedokarmianie i niedopajanie " waliło po oczach równo.
 
Setanko wszędzie tylko trąbią aby postawić na karmienie piersią a często słyszę że w szpitalach właśnie dzieci często są dokarmiane przez położne bez wiedzy rodziców.To nie powinno mieć miejsca bo o dziecku powinni decydować rodzice .Tym bardziej że mama chcę karmić i ma pokarm.

Cieszy mnie to że wszystkie chyba karmicie swoje maluszki piersią. To może i mi tym razem się uda.O karmieniu wiem chyba wszystko co można wiedzieć ale wiadomo życie...może zdecydowac że wiedzy nie wykorzystam
 
Setana, Natalka nie leżała z Tobą podczas fotoferapii? U nas te lampy są w tych plastikowych łózeczkach na kółkach, na tej lampie jest takie specjalne ubranko. Tam się wkłada malucha i co jakiś czas zmienia mu pozycję. W ten sposób maluchy cały czas są z mamusiami :) Widziałam też kilka inkubatorów z lampami, ale też stały koło łóżek mam.

Co do dokarmiania, to powiem Wam, że w tym szpitalu, w którym rodziłam jednak stawiają na karmienie piersią. Oczywiście nie zabronią nikomu dokarmiać, bo to nie miałoby sensu, ale tłumaczą i próbują odwieść od tego pomysłu. Z tego co zaobserwowałam to raczej mamy chcą dokarmiać niż położne. Podczas tego tygodnia, który spędziłam na położnictwie naprawdę sporo razy słyszałam położne tłumaczące, że po pierwsze w pierwszej dobie nie trzeba dokarmiać, bo dziecko przez pierwsza dobę w ogóle nie musi jeść, a po drugie widziałąm, że mamy naprawdę szybko się poddają jeśli chodzi o karmienie piersią. Niby chcą karmić, ale jak tylko pojawiają się pierwsze problemy, to od razu chcą rezygnować...
Poza tym położne nie miałyby kiedy dokarmiać, bo jest system rooming in, czyli mamy mają maluchy non stop przy sobie (chyba, ze dziecko wymaga specjalistycznej pomocy)

Tak jak po urodzeniu Jasia nie mogłam doprosić się pomocy, tak teraz byłam mile zaskoczona, bo przyszla do mnie połozna i spędziłyśmy razem chyba z 1,5h... Mało tego, jak zaczęłysmy rozmawiać, przystawiać to pozostałe dziewczyny z sali włączyły się do rozmowy, bo okazało się, ze one też mają problemy, ale nie przyszło im do głowy, zeby poprosić o pomoc...

To moje trzecie dziecko, pierwszą dwójkę karmiłam. Nie powiem, ze od początu było różowo, bo nie było, było wręcz trudno i wylałam sporo łez, żeby w końcu osiągnąć sukces. Mimo to, ze to moje 3 dzieco nie wstydziłam się poprosić o pomoc... Powiem szczerze, że jestem bardzo zaskoczona, że tym razem moje karmienie jest niewystarczajce i Bartek nie przybiera na wadze... Trochę wychodziłam z założenia, że skoro poprzednbia dwójka była wykarmiona tylko piersią, to teraz też tak będzie. Nie wzięłam pod uwagę, ze Bartuś jako wcześniak będzie po prostu ssał mniej efektywnie i w moment zasypiał. Na szczęście póki co dokarmiam go własnym pokarmem z butli i na razie nie trzeba włączać mieszanki... Jutro mamy kolejne ważenie i zobaczymy ile przybrał od piątku...
 
zeberrko daj małemy trochę czasu :) Nauczy się ssac jeszcze tak, ze nie będziesz mogła go od cyca odciągnąc, w końcu to facet ;) oni cycki kochają ponad wszystko :D Cieszę się że masz takie dobre wspomnienia ze szpitala i z pomocy położnych :) To bardzo ważne jest, że ci wytłumaczą pokażą, a nie skrzycza ze nie umiesz albo cokolwiek !! A co do tego, że karmiłas poprzednie 2 dzieciaczki pierwsią i im starczyło... no kurcze, każde dziecko jest inne ;) I to w nich takie piękne, człowiek moze myślec ze juz wie prawie wszystko, ale i tak na koniec cie potrafi nieźle zaskoczyc szkrabik... Ze mna i moim rodzeństwem było tak.. Mój brat (najstarszy) w ogóle nie chciał pic, mama miała mnóstwo pokarmu i tylko odsysała i mroziła (potem juz zaczela wywalac, bo brat nie chciał pic) a Damian jadł i tak tylko z jednego cycka i to nigdy nie opróżniał do końca... i moja mama załamana jak mnie urodziła, myślała ze znów bedzie ten problem a tu niespodzianka, córcia żłopała jak stara ;) Wypiła całego jednego cyca, potem zabierała się za drugi, po czym nadal był mi mało :D I musiałam jeszcze niekiedy jakies mixy dostawac... i wcale nie byłam grubaśnym dzieckiem, przybierałam na wadze tak jak trzeba ani za duzo ani za mało i tego pokarmu poprostu bardzo potrzebowałam bo rosłam jak na drożdzach (brat wolniutko rósł) i potem przy mojej sis tylko cyc był i ona tylko cycem długo sie żywiła... wiec trójka dzieci i każdy inaczej jadał :)
 
i znów pomyślałam, że to cud, że mój Adaś jako taki "wczesny wcześniak" potrafi tak pięknie się przystawić i przybiera w takim tempie... a liczyłam się z tym, że nie będzie możliwe karmienie piersią choćby przez to, że będzie się szybko męczył i zasypiał przed najedzeniem... tym bardziej, że po wyjęciu z inkubatora i przeniesienia do łóżeczka przez tydzień wymagał jeszcze rurki z tlenem przy karmieniu, bo siniał z wysiłku...
zebrra to samo obserwowałam w szpitalu - mamy mówiące "chcę karmić piersią" i poddające się przy pierwszych niepowodzeniach; nie do przecenianienia jest wtedy cierpliwość i pomoc położnych; to, zeby chciało im się wprowadzać w życie hasła, którymi oklejone są szpitale...
 
reklama
anapi ja wróce do tego co napisalaś z niepodkładanie nic maluszkowi pod plecki... musisz obserwowac jak to ten twój malec leży, bo mój kuzyn (ciocia mi wczoraj o tym mówiła) nie chcial leżec za nic na pleckach i tylko chciał leżec na lewym boku (przyzwyczajenie z brzuch bo w brzuchu był jakos ułozony po lewej stronie i przy porodzie nawet nie chciał się ustawic jak trzeba bo sie trzymal tej lewej strony) ewentualnie dawał się namówic na lezenie na prawym boczku (ale i tak sie przekręcał) i po jakims czasie (wiadomo nie długo trzeba było czekac, bo łepek mięciutki jeszcze i nie pozrastane wszystko w czaszce) jego główka zaczęła robic się strasznie spiczasta... po bokach płaska i się wydłużała do tyłu... bez kitu kojarzy mi się to z tym filmem "stożkogłowi" i ciocia pokazała to lekarzowi i on powiedział własnie zeby podkładac coś Kubie bo się będzie pogłębiac i zostanie mu tak :/ wiec ciocia mu podkładala pieluszki, zeby sie nie obracał na boczek, Jakub był silnie wściekły z tego powodu i sie awanturował, ale się szybko przestawił i główka na szczęscie wróciła do normy :)
no ale tak jak mówiłam trzeba obserwowac jak to jest u naszych maluchów, bo jak już napisalam wczesniej bobo bobowi nie równe :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry