• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Pierś ,butelka a może mieszane??

yra ja myślę że z każdego tematu da się zrobić wojnę ;-) czy to laktacja , czy wprowadzanie posiłków...
.i uważam że mogłabyś sę podzielić swoją opinią i napisać jak to wyglądało u Ciebie
może to komuś pomoże....
a myślę że nie ma tu dziewczyn które by to potępiały...
większość ma za sobą już pierwsze karmienia i wie jakie to bolesne wiec raczej nie powinny potępiać Twojej decyzji:tak:


na pocieszenie powiem że w Irlandii wszystkie dziewczyny karmią butlą z wyboru od samego urodzenia a karmienie piersią jest dla nich obce
zdarzają się wyjątki.. ale jak mówię ... wyjątki....;-)

i jak sama piszesz... każda mama i tak zrobi jak chce...
i nikt nie powinien nakazywac czy zabraniać czegokolwiek...
 
reklama
vikamcia nie ma co opisywać - nie dałam rady po prostu, karmienie piersią mnie przerosło . po prostu.

ale każdą opinię inną szanuję. :)
 
a z kolejnym dzieckiem będziesz próbować?? czy nie??

ja mam nadzieję że z drugim nie będę już miała takiegpo bolesnego karmienia...:tak:
bo jak sobie przyponę teraz tak napraw ejak nieraz płakałam to aż mi się słabo robi :sorry2:


Ja Cię rozumiem... też pewnie bym przestała karmić ale codziennie miałam nadzieję że będzie lepiej i wkońcu mi ulżyło i było lepiej... szkoda ze po kilku miesiącach;-):-D

 
spróbuje, oczywiście spróbuje, jeśli się uda będę karmić jak najdłużej się da, czas pokaże,


swoją drogą chciałabym zobaczyć minę położnych, lekarzy , mojej rodziny, mamy, teściowej, MĘŻA, jakbym powiedziała - od samego początku będę karmić butelką :) bez żadnej próby ani nic.

ale tak nie postąpię, dla własnego sumienia chcę spróbować, aby potem tego nie żałować że nie spróbowałam.
 
hehe tutaj już kobietom się pytają na pierwszej wizycie czyli ok trzynastego tygodnia jak chca karmić...
w sumie jak byłam w szpitalu to mi babka powiedziała że jestem jedyną która będzie karmić piersią z tych co były ze mną:sorry2:

właśnie spróbowac warto , a co będzie to będzie...
jak się nie da to nikt na siłę tego nie zmieni...
 
właśnie i denerwuje mnie to że inne kraje podchodzą do tego w ten sposób, nie chcesz karmić, dają ci tabletki na zanik mleka i koniec dyskusji, a wyobrażasz sobie w PL powiedzieć o tym w szpitalu? w rodzinie? ja nie.
 
spróbuje, oczywiście spróbuje, jeśli się uda będę karmić jak najdłużej się da, czas pokaże,


swoją drogą chciałabym zobaczyć minę położnych, lekarzy , mojej rodziny, mamy, teściowej, MĘŻA, jakbym powiedziała - od samego początku będę karmić butelką :) bez żadnej próby ani nic.

ale tak nie postąpię, dla własnego sumienia chcę spróbować, aby potem tego nie żałować że nie spróbowałam.

Rodzina to pikuś bo ostatecznie Cię nie zmuszą. Ale nie wiem jak w szpitalu. Tam to różnie bywa (przynajmniej w Polsce). Jak ja rodziłam pierwsze dziecko (raptem 4 lata temu więc już w programie "rodzić po ludzku") to personel położniczy nie naciskał ale neonatologia (ordynator - s...) przed wypisem przychodziła i cisnęła każdej piersi żeby sprawdzić czy ma pokarm, czy przystawia i czy można ją wypisać z dzieckiem. A jakby któraś powiedziała, że sobie nie życzy karmić piersią to chyba by ją zjadła. A może dziecka by jej nie wypisała? To była taka menda że jestem skłonna uwierzyć we wszystko... W szpitalach bywa różnie. Są takie co propagują karmienie naturalne i wręcz zmuszą do spróbowania w czasie pobytu na oddziale (tzn nie siłą ale perswazją bo zabraniają innego karmienia, bo będą marudzić, uczyć i pouczać aż kobieta dla świętego spokoju na czas pobytu pokarmi trochę z nastawieniem, że w domu koniec). Mi na szkole rodzenia położna powiedziała, że czasem nie ma sensu na oddziale się upierać i lepiej dla świętego spokoju w szpitalu karmić a w domu to już jak kto woli. Pytanie tylko ile kobiet takie podejście skutecznie zniechęciło? No bo ja osobiście nie lubię być zmuszana i bywam przekorna.
 
właśnie i denerwuje mnie to że inne kraje podchodzą do tego w ten sposób, nie chcesz karmić, dają ci tabletki na zanik mleka i koniec dyskusji, a wyobrażasz sobie w PL powiedzieć o tym w szpitalu? w rodzinie? ja nie.

a to już od rodziny zależy. Moja teściowa ta raczej była zdziwiona, że chce mi się w to bawić. Bo butelka taka wygodna. Chyba głownie dla niej bo liczyła od początku, że jej będziemy malucha podrzucać najlepiej od pierwszych dni i moje potencjalne karmienie piersią wykluczało, że sama sobie pokarmi...
 
Ech dziewczyny, według mnie karmienie piersią to nie jest takie białe albo czarne...

Ja miałam straszne problemy, to, że karmiłam córkę było cudem i sama sobie dziwię, że miałam tyle sił i zaparcia (chyba tylko instynkt mnie jeszcze pchał). Miałam ogromniaste, wielgachne cyce (dosłownie) do tego bardzo niewielkie sutki (nie tak jak niektóre kobiety, wielkie guziki ;-)) i córcia nijak nie mogła takich sutków uchwycić (a maleńka buzia musi trzymać sutek niemal z całą otoczką jeśli nie jest ogromna). A jak tu chwycić sutka którego nie ma i otoczkę z piersi twardej jak balon... Po kilku podejściach krzywiła buzię, podkówka i płacz, ja mokra, ręce się trzęsą, tyłek boli, do tego mała z zapaleniem płuc, niechętnie ssała, koszmar.

Jedna jedyna położna wymyśliła, że są osłonki na sutki gumowe. Ale co z tego, jakie maleństwo będzie ssać paskudną wielką gumę. Razem z pielęgniarką wciskałyśmy dziecku do buzi gumowego sutka, ona strzykawką nalewała nieco mleka z boku do buzi, żeby mała zassała i tak przez wiele dni kilkadziesiąt razy na dobę... Ból ogromny, jakby ktoś kroił mnie żyletkami, przez wiele tygodni, czasem też krwawienie bo osłonki niestety nie chroniły wystarczająco. A potem doszła niechęć dziecka do naturalnej piersi, wypluwała i koniec.

Któregoś dnia zapomniałam nieodłącznych osłonek (jakoś 3 miesiąc po porodzie) i sytuacja zmusiła nas obie do karmienia bez tego cudu techniki. Byłam przerażona, daleko od domu, nic do jedzenia, tylko te nieszczęsne cycki bez osłonek. Na szczęście mała chyba z głodu w końcu się poddała i chwyciła a potem już poszło. Rany, jaka byłam szczęśliwa.

Do dziś nie wiem skąd miałam tyle sił na to wszystko. Nie oceniam kobiet, które nie karmią, poddają się, płaczą, mają dosyć. Nie rozumiem tylko argumentu: szkoda mi pięknych piersi i inne tego typu egoistyczne pobudki.

W międzyczasie okazało się, że Zuzia miała silną nietolerancję na białko mleka krowiego (i wiele innych produktów), z tego względu musiałam karmić ją tak długo jak się da, karmiłam ... 2 lata :-):-p Oczywiście cały ten czas byłam na ścisłej diecie. Do 6 miesiąca życia nie tolerowała kompletnie niczego co nie było moim mlekiem, po startym jabłuszku czy bułce dostawała strasznych odparzeń - natychmiast. Musiałam karmić ją obiadkami i owocami ze słoiczków, tylko tak udało mi się podać dziecku cokolwiek zbilansowanego, co nie skończyło się chorobą. Preparaty mlekopodobne z apteki są niewyobrażalnie obrzydliwe, próbowałam ;-)

Moje plany i chęci musiałam dopasować do sytuacji. Ale udało się. Nie żałuję, uczucie gdy karmi się własną piersią dzieciątko, te momenty, gdy mruczy zadowolone, usypia przy piersi, bliskość, zapach, gdy maleńka rączka wędruje po piersi, nic tego nie zastąpi. A przede wszystkim ogromna wygoda. Nie trzeba myć, wyparzać, gotować, kupować, po kilku tygodniach karmienia zwykle piersi dopasowują się do dziecka i kończą się bóle, nabrzmienie, zapalenia, jest po prostu super.

Mleko to nie tylko mleko, jedzenie, to przeciwciała, najbardziej z możliwych zbilansowana dieta (i picie i jedzenie), to odruch ssania, który prawidłowo kształtuje buzię, nawet najlepsza butelka nie wymusza na dziecku takiego wysiłku jak pierś. To w końcu lepsze obkurczanie się macicy i stopniowy powrót hormonalny, utrata wody i tkanki tłuszczowej nagromadzonej w czasie ciąży. Podobnie jak wpływ na organizm matki ma poród naturalny, tak samo wpływa karmienie piersią.

Nie chcę nikogo namawiać, opisuję tyko jak wyglądało karmienie u mnie (gdyby ktoś myślał, że to bułka z masłem, też tak myślałam), jakie mam wspomnienia. Teraz też będę próbować, mam nadzieję, że tym razem bogatsza o trudne doświadczenia lepiej sobie poradzę. :-)

Ach jeszcze jedno :-) pediatra na każdej kontroli pytał dlaczego dokarmiam dziecko mlekiem z kaszką, taka była tłusta :-):-D Nie mogli uwierzyć, że to tylko cycowe.

Osobiście nigdy nie odczułam nacisku na karmienie piersią, chciałam sama, gdyby nie wewnętrzna, biologiczna potrzeba i przekonanie, nie walczyłabym tak długo z bólem i problemami. Ani w szpitalu ani rodzina nigdy nie wpłynęli na moją decyzję.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry