• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Pierwszy dzień w przedszkolu

Przezyliśmy..... :o
Oczywiście płakałam tylko ja, denerwowali się tatuś i dziadkowie, a Andrzejek...jak burza. Pożegnał się pośpiesznie, bawił grzecznie, jadł chętnie i z własnej woli został na leżakowaniu, choć byłam gotowa odebrać go po obiadku. Dobrze, że po 15-tej poszłam po niego z batonikiem, bo inaczej pewnie wracałby do domu z płaczem. Mam nadzieję, że mu zapał nie minie i zawsze tak radośnie będą przebiegały nasze rozstania. I chciałabym bardzo, żeby nie chorował ciężko. W to, że uniknie katarków nie wierzę. Ale jak słucham opowieści o tym, że pójście do przedszkola kończyło się pobytem wszpitalu to mnie ciarki przechodzą po plecach.
A jak Wy wspoinacie swoje pierwsze dni....
Pozdrawiam i zachęcam do wymiany opinii i doświadczeń.
 
reklama
Mój mały także na początku za nic nie chciał wyjść z przedszkola ;)  ;D. Nie obyło się bez gonienia dziecka po klasie i wyciągania z pod stołu;).
Na szczęście po pewnym czasie synek zrozumiał, że jak się po niego przychodzi, to ma kulturalnie wyjść z sali. Oczywiście od razu biegnie na przyrządy gimnastyczne jeszcze troszeczkę poszaleć, ale z każdym dniem jest lepiej. Obecnie proces wychodzenia zabiera nam około 30 minut ::). Myślę jednak, że to zdecydowanie lepsze niż poranne przychodzenie z zapłakanym dzieckiem, któremu trudno zaadaptować się do nowych warunków.

Pozdrawiam i życzę, żeby twój synek zawsze z takim entuzjazmem uczęszczał do przedszkola.
 
Kiedy Patryk pierwszy raz poszedł do przedszkola miał dokładnie 3 lata. Pierwsze 3 dni były spokojne, a później nadszedł kryzys, który trwał tydzień. Następnie sytuacja się unormowała, a Patryk bardzo polubił przedszkole. :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry