Teraz czytam ten watek od samego początku i wszytsko skrzętnie notuję i zapamiętuje

hehe
Wczesniej nawet tu nie zagladałam, bo nie mieliśmy auta i rady te nie były mi potrzebne a i sama nie wiedziałam co doradzić wam, a teraz to sie BARDZOOOOO przyda!!!
Więc po długiej przerwie...dzieki za to, że tu pisałyście!!!! :***
Jedziemy w góry, do Karpacza (450km) w niedziele rano, to znaczy ok 4 (mam nadzieje na spanie Natki do 7

)

Ja prowadze, ups ale mam lekkiego staracha, fakt, że prowadzę auto bardzo dobrze, ale jeszcze w tak długą podróz nie jechałam (kupiliśmy je niedawno), i na dodatek z Natalką. Maciek ma za zadanie ją tam z tyłu zabawiac itp. mam nadziej że, poradzimy i dojedziemy w jednym kawałku, a najważniejsze z systemem nerwowym w całości

Trzymajcie kciuki!:-0