reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

>>>>>Pogadajmy sobie -o wszytkim i o niczym<<<<<

oj oj oj ja też chciałabym tak na wczasy nie uwierzycie ale ja jeszcze nigdy nie byłam na wczasach a podczas małżeństwa to nawet porządnych wakacji nie miałam na początku była budowa , później duójka małych dzieci później brak samochodu, później brak funduszy no a teraz znowu bobo no i te cholerne pieniądze .
Dziewczynki póki możecie to korzystajcie!!!!!!:tak::tak::tak::tak:

Pewnie u mnie bedzie tak samo :-p Choc maz obiecal mi wczasy w Hiszpani to pewnie bedzie nas na takie stać jak Maciek bedzie już pełnoletni i sam bedzie na siebie zarabial :sorry:

nie wiem czy wy też tak macie: nie znam osobiście tej rodziny o której pisze Agniesia, ale zawsze lecą mi łzy jak coś się przydarzy maluszkowi. Nie potrafię się powstrzymać. I podobnie jak zusia zadaje sobie pytanie dlaczego?


:tak::tak::tak:
Kiedys czytalam artykól o maluszku ktory urodzil sie za wczesnie i nie byly w pelni rozwiniete jego uklady... Opisane bylo jak rodzice po porodzie prze zkilka godzin siedzieli przy swoim maluszku, przytulali go, nosili na rekach i robili wszystko by ulatwic mu jakos pierwsze a zarazem ostatnie godziny swojego zycia... Maly zmarl po 3-4 godzinach... Nawet nie potrafie sobie wyobrazic co musieli czuc ci rodzice gdy widzieli jak ich malenstwo powoli umiera, bo ja czytajac to poryczalam sie i nie moglam sie uspokoic potem :-:)-:)nerd:

AgniesiaP
[*]
[*]
[*]
:zawstydzona/y::-:)-(
 
Ostatnia edycja:
reklama
AgniesiaP [*] straszne to jest i takie niesprawiedliwe:frown:
ja się w niedzielę dowiedziałam, że taka moja znajoma w lutym urodziła córeczkę, był to 6 miesiąc ciąży... maleńka żyła godzinę...:frown::frown: do tej pory jak o tym pomyślę to łzy mi same płyną:-(
 
agi0506 nie wiem jak inne dziewczyny to widzą, ale może używaj opcji "edytuj";-) będzie łatwiej się czytać i nie będzie kilku Twoich postów pod sobą?:sorry:
 
nie wiem czy wy też tak macie: nie znam osobiście tej rodziny o której pisze Agniesia, ale zawsze lecą mi łzy jak coś się przydarzy maluszkowi. Nie potrafię się powstrzymać. I podobnie jak zusia zadaje sobie pytanie dlaczego?

najgorsze co może się przydarzyć.... [']

AgniesiaP
[*] straszne to jest i takie niesprawiedliwe:frown:
ja się w niedzielę dowiedziałam, że taka moja znajoma w lutym urodziła córeczkę, był to 6 miesiąc ciąży... maleńka żyła godzinę...:frown::frown: do tej pory jak o tym pomyślę to łzy mi same płyną:-(

kap kap płynął łzy:-:)-:)-(
 
reklama
nie wiem czy wy też tak macie: nie znam osobiście tej rodziny o której pisze Agniesia, ale zawsze lecą mi łzy jak coś się przydarzy maluszkowi. Nie potrafię się powstrzymać. I podobnie jak zusia zadaje sobie pytanie dlaczego?

wydaje mi się, że na to pytanie każda matka udzieli takiej samej odpowiedzi... [*]
Leżąc w szpitalu na patologii ciąży spotykałam moją szkolną koleżankę, była po 2 poronieniach, a wtedy w 8 miesiącu ciąży. Szczęśliwa, bo udało się tak długo tym razem. Wykryli u jej córeczki jakieś powikłania z nerkami, ale byli dobrej myśli, czekała na porodówce na cesarkę. Ja leżałam na podtrzymaniu, bo to był dopiero 22 tydzień i przy kolce nerkowej zaczęłam plamić, niestety Monika żyła tylko godzinę, mój M powiedział mi o tym dopiero miesiąc później. Nie byliśmy też na pogrzebie, bo uznał że nie dam rady... Miał rację, bo potem ryczałam tydzień. Każdy z nas zna taką historię... to na prawdę smutne i straszne...
 
Do góry