Snilo mi sie dzisiaj w nocy ze Maly tak sie wiercil w brzuchu ze bylam w stanie zobaczyc dokladnie Jego stopy i dlonie i wzielam ta malutka dlon w reke (jak to zrobilam przez brzuch?nie wiem) i liczylam paluszki i najpierw wyszlo 7 potem 6,a dopiero jak powiedzialam "nieeee,przeciez z Pania doktor liczylismy i bylo 5!!" to dopiero wyszlo 5.
Ale jak sie obudzilam mialam rozne mysli i tak naprawde przerazilam sie,ze teraz duzo sie slyszy o tym ze dzieci rodza sie bez kosci piszczelowej - w Polsce proponuja amputacje stopy i zostawienie kosci udowej,w Ameryce za miliony "dorabiaja" kosc piszczelowa i dziecko po odpowiedniej rehabilitacji normalnie chodzi i funkcjonuje.I tak sobie pomyslalam,ze tak naprawde to ja nigdy kosci piszczelowej mojego Malego na usg nie widzialam ;( tylko udowa (ktora jako jedyny parametr wychodzi o co najmniej tydzien lub dwa mniej niz pozostale organy ;( ) i stopki ;( ale mnie schiza naszla teraz...ide obgadac to z moim M,On na 100% palnie jakis tekst i mnie rozbroi
Ps.Mam nadzieje ze na porodowce bede miec rownie wesolo z Nim

kazalam Mu juz sciagac rozne smieszne filmiki z netu,bedziemy ogladac