Dzieńdoberek

Czy u Was też tak pada? Bo u nas leje jak z cebra, ale nic to - też swój urok ma (byle nie za często ;-))
polak pisz, pisz

Bo ja też Cię kojarzę, ale ledwo, ledwo, a im nas tu wiecej, tym ciekawiej ;-)
Bańki to dla mnie w ogóle wynalazek nie z tej epoki (choć raczej o te ogniowe chodzi) - właśnie się z dziadkiem sprzeczaliśmy, bo przy ostatnich "porządkach" znalazło się parę takowych, no i oczywiście "zostaw"

Uhmmm... Tylko nie wiem komu on te bańki będzie stawiał, bo na pewno nie mnie - podziękowała (i nikt mnie nie przegada

, tak samo jak do pijawek i innych najcudowniejszych metod tego typu...)
Ale jak działają te bezogniowe, to pojęcia bladego nie mam, więc się nie wypowiem.
tunia ja na razie nic nie podaję, ale też się zastanwaim nad tym bioaronem. Choć z drugiej strony wolałabym takie witaminki w naturalnej postaci dostarczyć - mama na bieżąco przywozi mi natkę pietruszki czy koperek z ogródka...
nefi Wam już powoli 8 miesięcy do drzwi puka; tak sobie myślę, że może Natusię dopada lęk separacyjny tego właśnie miesiąca. W tym momencie dziecko uświadamia sobie, że ma własne ciało i, o zgrozo! kończy się ono, tam gdzie się kończy, a mama nie stanowi jego integralnej częśći, ale... jest odrębnym bytem

No i jak tu ugryźć takiego "newsa"? Toż to prawdziwa katastrofa i dlatego trzeba się stale upewniać, że mama JEST i nigdzie nie znika ;-)
Czytałam, że u niektórych maluchów jest tak źle, że mama nie może nawet na 2 sekundy z pola widzenia zniknąć. Oczywiście są też dzieciaczki, u których ten etap w ogóle nie daje się zauważyć.
Pozostaje mi życzyć Ci dużo cierpliwości, wytrwałości oraz sił fizycznych.
Atan wieki caaaałe! Miło znów Cię zobaczyć. No i oczywiście Amelkę - ależ urosła pannica


Sliczna smerfetka, a Ty tak radosna i kwitnąca po prostu - pasujesz na tym czerwonym dywanie

Powiedz mi czy do tej żółtej spacerówki można dokupić pałą (o ile już nie poszła) ;-) Choć u mnie to jest generalnie problem, że sama nie wiem czy chcę dodatkową spacerówkę (tylko parasolka jak już) czy jednak nie

Bo nasz wózek na spacery jest ok, ale na wypady do miasta trochę mi się marzy parasolka, tylko... znowu - jak pójdę do super/hipermarketu, to raczej włożę małego do koszyka - bo spacerówka+wózek na zakupy, to awykonalne... No i mamy chustę i nie wiem czy warto się pakować w zakup tej nieszczęsnej (w moim wypadku) parasolki

Znając mnie, pewnie będę tak dumać, aż mały zacznie biegać sam
aina u nas M był w domu trzy dni pod rząd i wczoraj i dziś mały po przebudzeniu od razu w stronę taty (tzn. tam już pusto); tak się przyzwyczaił chytrus mały ;-)
Mini u nas ostatnio hitem jest połączenia plucia z dmuchaniem - wychodzi takie pfffuuu

Do pracy, powiadasz? Nie zazdroszczę póki (właśnie mnie rano rozważania naszły, co by się za pracą dopiero za rok zacząć rozglądać

no ale życie pewnie to zweryfikuje); no ale ja nie mam co liczyć na taką pociechę, jak Ty ze strony Borysa

Mistrzostwo po prostu

ajako mój 8,2 ważył miesiąc temu a ile teraz, to się dowiemy za tydzień - wtedy się szczepimy
No i zaczęłam pisać rano i wieczór mnie zastał - na swoje usprawiedliwienie mam to, że pranie poprasowane, łazienka wysprzątana, M wyciągnął nas do teściów, nawet wiadomości obejrzałam i włos się na głowie jeży w sprawie tego żłobka we Wrocławiu









ajako zgadzam się trochę z
Kasiulką - inna konsultacja chyba by nie zawadziła. Tak czy inaczej, mam nadzieję, że szybko wyjdziecie z tej rehabilitacji - ćwicz jak najwięcej z małym takich prostszych rzeczy jak turlanie, obracanie - może to trochę przyspieszy, a na pewno nie zaszkodzi.
U psychologa widzę, że chyba dmuchanie na zimne - obstawiam radochę Ignasia, a nie żaden tik. A jak logopeda każe masować, to masujcie - u nas zawsze zabiegi w buzi kończyły się chichotem ;-)
Kasiulka u nas ostatnio drzemki są całe dwie

pierwsza tak po obiedzie, druga przed kąpielą

A ile marudzenia, zanim w nie zapadnie

No i czas trwania w porywach 20 minut, bo najczęsciej tak do kwadransa...
polak ja mam dietę - cud; nic prawie nie jem

Nabiału nie, słodyczy nie. Zażeram się kanapkami i też już wskazówka wagi, która tak pięknie w dół leciała, zaczęła się piąć z powrotem

A tak na serio, to diety zdecydowanie nie dla mnie

brak mi wytrwałości
Atan no to szef pojechał po bandzie

Że też nie ma na takich paragrafu, no bo niby prawo prawem i kraj prorodzinny


(dobre sobie), ale jak jest, każdy widzi. Ale dobrze zrobiłaś - postąpiłabym na Twoim miejscu identycznie
Mini gratulujemy postępów Dusi. U nas włączył się ostatnio jakiś tato-fan; jak M wraca z pracy, to się Rafał wyrywa do niego całym sobą - to i siadać próbuje i stawać - byle tylko się do taty przytulić, pocałować, zagadać... (i gdzie tu sprawiedliwość


)
I na kszkę też się chyba skuszę (najwyżej mnie M pogoni za KOLEJNE zakupy na all

) M to w ogóle się śmieje (ale z nutą zazdrości ;-)), że ja uzależniona jestem od forum i zakupów na all

No a co mi zostaje, jak mnie z domu wypuszczać nie chce ;-)


Amandla u nas też niechęć, ale zdaje się że na mięsko, bo owoce i kaszki wcina, że nie nadążam. Dziś dla testu otwarłam samą dynię (bo dynia z indykiem spotkała się ze zdecydowaną odmową; parę dni temu to samo spotkało kurczaka, przy króliku otwierał buźkę ledwo, ledwo). No i co? No i samą dynię wcinał, że nawet jak potem tego indyka troszkę podokładałam, to się nie zorientował ;-)
Wegetariani mi rośnie czy jak?

Ojoj - gdyby mi lapka zepsuli to bym się zapłakała. Zwłaszcza, że o nowym zapomnij :-(
aina saper z dżdżownicą



Dobre! No to żeganjcie spokojne czasy - pora patrzeć pod nogi ;-)
Posiłków mlecznych u nas tyle, ile dusza zapragnie, ale takich porządnych to ze 4-5 (nie licząc kaszki, która raz jest na moim mleku+woda, raz na samej wodzie lub mleczno-ryżowa czyli z mm)
Madzik jaaaaaa! jak fajnie :-) Gonię mamę :-) Zazdroszczę ;-)
My cycamy różnie - czasem też co 2-3 h, kiedy indziej pół dnia nie. Na noc zawsze, w nocy ze 2-3 pobudki, potem od 6/7 do 9 potrafi ciągnąć nawet 3-4 razy jak mu się uwidzi, przed obiadem raz tak raz nie, po obiedzie tak samo - albo tak albo nie, w okolicach podwieczorku raczej tak, a czasem jeszcze przed kaszką też. No i je różnie, ale najczęsciej też w granicach 10 minut, czassem nawet szybciej, ale zdarzają się też dłuższe posiedzenia - szczególnie wieczorem.
Mini no jak byś mogła takie saskłacza wyrzucić

Aż się M zapytał z czego grzeję :-)
nefi a może jakbyś się położyła z małą, to by pospała dłużej? Bo jak mi się kilka razy zdarzyło położyć z Rafałem, to przespaliśmy fajny kawałek dnia. Podobnie było jak go wywlokłam na grzyby w chuście - pospał prawie godzinę, dgzie normalnie dobija najwyżej do kwadransa...
gagucha Atan ja też z krostefczkami (dermatolog za tydzień - drugi, bo poierwszy nie pomógł mi za bardzo), włosy lecą już mniej, kg też (ale przy ilościach jedzenia jakie pochłaniam, to zwyczajnie nie ma mocnych). Te muszę badania porobić - na razie czekam co mi dermatolog za tydzień powie, ale czuję że i tak prywatnie badania zrobię, zeby spokój mieć
Ufff - doczytałam, zasmarowałam znowu przeszło pół strony (ciekwae czy komuś starczy wytrwalości, żeby doczytać); ciekawe czy mi forum w ogóle mojego posta przepuści w całośći czy znowu będę musiała pociąć 
PS.
lastpetunia kiepsko Cię widzę z tym nadrabianiem - jak zobaczysz moje posty, pewnie ucieknies, gdzie pieprze rośnie

