reklama

pogaduchy marcóweczek 2012

my drugiego maluszka planowaliśmy własnie w tym czasie ;) no, miał być miesiąc wcześniej "zrobiony" w paryżu, ale nie wyszło:D

u nas pogoda wiosenna!! słoneczko, jaśniutko.. aż się chce wyjść ogród sprzątnąć czy coś ... okna mam otwarte i sprzątam domek, czekając czy Tymek zaśnie czy nie (ale nie zapowiada się niestety na spanie :( )
 
reklama
A u nas to było tak.... mijał kolejny rok a ja robiłam setki testów ciążowych (leczyłam się wcześniej) i nic... ciągle nic... na początku czerwca doktorek zdecydował, że w sierpniu weźmie mnie na przepychanie jajników... no ok jakoś się pogodziłam z tą myślą (podobno olbrzymi, niewyobrażalny ból)... przestałam myśleć o zajściu w ciąże - zaczynały się ciepłe dni - imprezy, grille, urlop się zbliżał - 18 czerwca byliśmy na weselu - bawiłam się do 12 w niedzielne południe - na całego... potem pojechaliśmy nad morze z zgraną imprezową ekipą - jedna noc skończyła się na skakaniu w ciuchach do basenu, innej nocy w barze tańczyłyśmy z dziewczynami bez bluzek (w strojach kapielowych naturalnie co mamy być gorsze od naszych facetów co się porozbierali z koszul) - także też szaleliśmy na maksa... No i zbliżał się 3 lipca - urodziny mojego M - mieliśmy świętować je 1 lipca aleee złapały mnie nagłe wymioty od samego rana... nagle oprzytomiałam, że 28 czerwca miałam dostać okresu... do apteki po test... w łazience usiadłam, zawołałam M - są 2 kreski... M pojechał znów do apteki i dostał przykaz kupienia - 5 testów!!!! Zrobiłam wszystkie :-):-):-) i wszystkie pozytywne wyszły - i tak oto mój M dostał najlepszy z możliwych prezentów - perfumy już były tylko dodatkiem - ale żebyście widziały spojrzenia naszych znajomych jak nie piłam w urodziny męża tłumacząc się zatruciem pokarmowym... a tamten uchachany co kieliszek mnie całował ;-) w sumie później przyznali się, że obstawiali wszyscy ciąże po tych moich wymiotach i 2 wizytach M w aptece ale nie chcieli zapeszyć ;-)
tak oto wyglądało nasze dowiedzenie się o ciąży :-)
 
Dzien dobry kochane me:-D
Kocham parówy!!!!!!!!!!:-D:-D:-Dale to w ciayz mi sie tak porobiło wczesniej jakos mogly nie istniec:-)
Pamietam jak zrobilismy test robilismy popoludniu jak L wrocil z pracy poszłam zrobic wyszłam i powiedzialam ze nie wejde po niego do ubikacji:-)Powiedzialam zeby on poszedl pamietam jego mine jak przyszedl do pokoju w zyciu nie widzialam go tak szczesliwego a ja oczywiscie sie rozwylam bo przeciez jak by inaczej:-D
Pamietam pozniej jak oswajałam sie z ta mysla myslalam ze to tylko ja jestem w ciazy i caly swiat bedzie na mnie dziwnie patrzyl:-DO reakcji rodzicow juz pisalam:-)tato chcial wozkiem jezdzic odrazu a mama odrazu do lekarza mnie zapisala:-D

ale zazdroszcze snieguuuuuuu:-)
fajne te opowiesci:-)
 
eeej i mi łezki poleciały
u nas trzy miesiące się staraliśmy i nic, ale to luzik. Kolejne starania miały być w sierpniu po przedłużeniu mi umowy w pracy. W czerwcu nie zabezpieczyliśmy się, ale też nie było seksu w dni płodne, tak przynajmniej mi się wydawało;-). Niemniej jednak, nie wiem czemu w 27.06 (druga rocznica naszego ślubu), wstałam i powiedziałam że zaraz Ci dam prezent na rocznice, zrobiłam test a tam 2 kreseczki. Ta druga to była cieniem kreseczki, test zrobiłam 3 dni przed okresem. Mój mężulinek zerwał się z łóżka i zaczęliśmy skakać ze szczęścia . Później codziennie rano przez kolejny tydzień robiliśmy test i upewnialiśmy się, że kreseczka robi się coraz ciemniejsza. Piękny moment naszego życia.:-)
 
reklama
inamorate- to nie ma znaczenia. Ciąża nie zawsze jest planowana- ale za to ZAWSZE daje najwieksze szczescie w zyciu :-)

Lina cudna opowieść, bardzo, bardzo czesto czyta sie o tym, ze jak ktos juz przestal sie starac to BACH nagle zachodzi.. czarna magia normalnie! :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry