reklama

POGADUCHY O WSZYSTKIM

Agnexx może pokażesz jakieś nowe zdjęcie, bo ja też mam długie gęste włosy i własnie mni e korci żeby iść do fryca, a nie mam pomysłu.
Ja jeszcze zakupów nie zaczęłam, wybieram się w poniedziałek, bo w weekendy w Warzsawie z dziećmi nie sposób coś kupić, tłumy...
 
reklama
   W mieście dzisiaj rzeczywiście full. Ale i tak udało mi się kupić bluzkę (żeby złagodzić sobie nieco tęsknotę  ;)). Zmarzłam okropnie, bo Jero spał i tak chodziłam i chodziłam, bo szkoda było mi go budzić.
  Kajtek, podobnie, jak Patryk, je bardzo mało i do tego jest wybredny. Myśmy już do tego przywykli i nie przejmujemy się, ale nasi znajomi czasami mają stres, gdy do nich przychodzimy. Zastanawiają się, co zrobić, żeby łaskawie zjadł?
  Do tego wszystkiego, Kajtkowi gust kulinarny potrafi zmienić się o 180 st. w kilka dni. Niedawno prosił mnie, zeby dawać mu do szkoły zapiekanki, bo je uwielbia, a po paru dniach mówił, żebym przestała z tymi zapiekankami, bo ich nie cierpi. :o. I jak mu dogodzić?
  A jak był mały, to wcinał wszystko, podobnie, jak teraz Jero. Dawałam mu gotowe dania ze sloiczków i nigdy nie było z jedzeniem problemów. Może to prawda, ze ze słoiczkowych dzieci wyrastają niejadki?

odruchpaszczowy13co.jpg

odruchpaszczowy7yi.jpg


   Fajnie się zapowiada ta impreza gwiazdkowa. U nas niczego takiego nie było. Ale Opolszczyzna jest specyficzna. Tu mało kto czuje się związany z regionem. Większość to Niemcy lub ludzie przesiedleni na Ziemie Odzyskane z terenów ZSRR. I mam wrażenie, że jest im wszystko jedno, co tutaj się dzieje. Widać to chociażby po frekwencji wyborczej. U nas jest zawsze najniższa w kraju.

 
Zdjęcie oczywiście pokażę, tylko muszę sobie pstryknąć... ;)
Przystojniak przy jedzeniu, jak zwykle czarujący... :D
Ja jutro wybieram się na zakupy i wiem, że będzie cięzko, ale mam nadzieję, że damy radę... ;D
W środku tygodnia nie mam szans na wyjazd do miasta. Poprostu mąż albo nie ma czasu, albo jest zbyt zmęczony itd. Nie chce ze mną jechać i nie chce zajmować się dziećmi. ::) pozostaje niedziela... :P
U mnie tylko naleśniki są nieśmiertelne ;D mogę je podawać na śniadanie, obiad i kolacje i zawsze będą zjedzone.
Jesli chodzi o obiadki w słoiczkach, to Patryk w ogóle nie chciał tego jeść. Sebastian jadł wszystkie... 8)
 
A moje myszory takie dziwne,ze nie lubią takich pyszności jak: naleśniki, racuchy, knedle, placki ziemniaczane... Dzieci zazwyczaj chętnie jadają takie rzeczy, ale nie Kajtek. On lubi spagetti carbonarra, zupę serową i jajko z kawiorem. Zupełnie, jak nie-dziecko.
Powodzenia na zakupach! Prawdziwych okazji życzę i odporności na sklepowe promocje ;D ;).
 
Dzięki  EWCIK100  :)
Ja raczej należę do oszczędnych i ciężko mi przychodzi wydawanie pieniędzy... ::) Wolę je magazynować... :P
Moje chłopaki uwielbiają mączne potrawy - naleśniki, placki ziemniaczane, kluski, pierogi itp... ;) prznajmniej to ich trzyma przy życiu... :laugh:
Poza tym lubią mleko pod każdą postacią. Najgorzej jest z mięsem... :(
Najlepszym obiadem, jaki mogę przygotować dla moich dzieci to ryba z frytkami...dla nich to rarytas.
 
Nie zazdroszcze tych walk z jedzeniem, u mnie Alex od zawsze lubi jeśc, no oczywiscie ma takie rzeczy których nie tknie jak spagetti albo ryba! ale obiad z 2 dań znika w mig, a śniadanie sobie sam robi jak wcześniej wstaje, dziś wstał i zrobił sobie kanapki z szynka, którą zresztą kupił sobie w sklepie, jak go wysłałam po chleb.
Wiktoria jednak zapowiada się po mamusi niejadek, mało przybiera, a je tylko tyle co musi, albo i mniej...
 
Ja nie walczę z jedzeniem. Po prostu przyzwyczaiłam się do tego, że Kajtek je co chce i kiedy chce. Jest zdrowy, dobrze się rozwija. Widocznie sam wie czego potrzebuje i to zjada. Potrafi zjeść czasami całą tabliczkę czekolady w 3 minuty. Chyba tak uzupełnia sobie braki różnych pierwiastków i minerałów. Czasami przez kilka dni je tylko jogurt z cini mini. Już przywykłam do tych jego dziwactw.
Do sklepu niestety za szybko sam nie pójdzie, bo trzeba jechać samochodem albo wsiąść w autobus. Ale też potrafi sam zrobić zakupy, gdy jesteśmy na spacerze i ja nie chcę wchodzić z wózkiem do sklepu.
 
Niestety z zakupów nici... :( Pogoda zrobiła się straszna i do tego kiepski humor męża popsuły cały dzień... >:(
Idąc z kościoła widziałam tłumy ludzi w sklepach, więc w markecie byłoby pewnie jeszcze gorzej. ::)
Patryk też sam nie chodzi do sklepu, ale w sprzyjających warunkach potrafi zrobić zakupy. Podobnie, jak EWCIK100 nie zawsze wjeżdżam wózkiem do sklepu.
Jesli chodzi o słodycze, to moje dzieci je uwielbiają w każdej postaci. Nie zmuszam żadnego z nich do jedzenia. Wymagam jedynie, aby zjedli śniadanie, obiad i kolację w rozsądnych ilościach. ;)
 
Jeżeli chodzi o Kajtka, to rozsądną porą na śniadanie jest południe. Mówi, że wcześniej nie może nic jeść, bo go brzuch boli ;D. Ze słodyczami u niego jest tak, jak ze wszystkim: albo nie je nic albo całą czekoladę na raz.

Myszory dzwoniły: pomylili trasy i trafili na czarną. Kajtek zjechał całą na pupie :laugh:, ale dał radę.

Agnexx, szkoda tych zakupów, ale do świąt to za wiele luzu już w sklepach nie będzie. My, jak wybieramy się z naszej dziury, na zakupy do Wrocławia, to zazwyczaj robimy to w poniedziałek przed południem. U nas za to dzisiaj w sklepach luz (o dziwo!). Nawet, jak byliśmy na spacerku (bo pogoda całkiem, całkiem), udało mi się pobuszować po Smyku i Empiku.

Młodzieżowiec złapał katar i całą noc budził mi się co godzinkę z płaczem. Już się odzwyczaiłam od nocnego wstawania i chodzę dzisiaj trochę nieprzytomna. Daję mu granulki homeopatyczne i już trochę lepiej.
 
reklama
Też mi szkoda tych zakupów, bo w sumie to się nieźle nakręciłam. Zresztą po całym tygodniu w domu chciałam mieć troche rozrywki. Może kupiłabym sobie jakiś krem lub maseczkę, albo peeling, bo właśnie mi się skończył. Trudno, może innym razem... ::)
Fajnie mają Twoje chłopaki, pewnie wrócą z workiem wrażeń i setkami zdjęć... :D
Znam te nieprzespane noce przy katarze. Mam nadzieję, że granulki pomogą i dzisiejsza noc będzie spokojniejsza. :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry