Od ostatniego razu jak tu zaglądałam minęłoo ponad dwa tygodnie. Tak się złożyło, że co innego zajmowalo mi czas. Od tamtej pory sporo się zmienilo z moimi problemami laktacyjnymi. Postanowiłam sobie, że za wszelką cenę tak długo będę pracować nad poprawieniem jej, aż stwierdzę,że właściwie zrobiłam wszystko. No i... chyba stał się cud, bo mleka mam więcej i nie czuję, że mi brakuje, a i mały jest spokojniejszy. Ciągle słyszałam, żeby przystawiać jak najczęściej, ale uważałam, że co trzy godz to bardzo często. Liczyłam godziny oraz ile razy w ciągu doby przystawiam dziecko. Aż któregoś dnia postanowiłam przystawiać co trochę i nie patrzeć co ile godzin, ani ile razy w cągu doby (oczywiście na wieczór, przed głównym spaniem daję jeszcze butlę, ale tylko 30ml, bo maly cwaniaczek tak się przyzwyczaił, że nie dociągnie piersi do końca póki nie dostanie szybkiego danka. Jak jest głodny po kąpieli, to pierś ssie dopóty, dopóki mu mleko leci ciórkiem. Dopiero po butli dociąga resztę). Efekt: któregoś dnia nad ranem, kiedy mały nie miał ochoty na częste jedzonko w nocy (czasem w nocy je częściej niż w dzień) obudziłam się z pełnymi, aż bolącymi piersiami. Byłam szczęśliwa, bo z jednej piersi starczyło na dwa karmienia, co wcześniej było nie do pomyślenia. Wcześniej nigdy nie miałam takiego uczucia.
Teraz cały czas karmię na życzenie i wychodzi to mniej więcej co dwie godziny. Mleka mi starcza i mam nadzieję, że tak już będzie, a z butli chcę zrezygnować całkowicie. Przynajmniej na razie. Opisuję tę całą sytuacuję, aby osoby, które miały podobne problemy jak najczęściej przystawiały dziecko do piersi, a mleczka będzie więcej. To działa! Chcę nadmienić, że oprócz tego zaczęłam też pić herbatkę FITO-MIX, o której dowiedziałam się na forum. Może to ona zdziałała cuda.