Hej

Dawno się nie logowałam, bo moje przeżycia porodowe musiały się zabliźnić niestety. Moja córcia skończyła 4 miesiące, a ja powoli zapominam.
Poród był długi i ciężki-trwał 28 godzin, niestety zakończył się cesarką z powodu braku postępu.Poród był wywoływany, akcja skurczowa zanikała, brak rozwarcia, dwie kroplówki z oksy-masakra krótko mówiąc.
Opieka położnych w trakcie porodu rewelacja, a przeżyłam aż 4 zmiany.Położne wspaniałe, wspierające, pomocne. Moim zdaniem niedoceniane w tym szpitalu.To lekarze tutaj rządzą i ich słowa są święte choćby racji nie mieli.A tak było w moim przypadku.Ordynator jest święty i zakwestionuje każdą decyzję, która nie wyszła od niego.
Zgadzam się, że opieka na porodówce super, ale oddział noworodkowy to jakaś masakra. Panie są nieuprzejme i nieskore do pomocy. Ja zakładałam, że będę karmić piersią, a oni podobno mają to ułatwiać.Dlatego dzwoniłam każdorazowo i prosiłam o przystawienie dziecka do piersi. Miny miały nieciekawe, ale trudno-od tego były.
Ogólnie mogę powiedzieć, że poród to trudne przeżycie chyba niezależnie od miejsca.Moja koleżanka rodziła w prywatnej klinice i miała podobnie jak ja-z tym, że jej kazano rodzić naturalnie, czego efektem było wypychanie dziecka na siłę i półroczna rehabilitacja synka. Ja uważam, ze o moim cc zadecydowano późno, bo mała 20 godzin była bez wód.Urodziła się zdrowa, ale nie wiem czy poród sn byłby z takim happy end'em.
Mogę polecić ten szpital jeśli chodzi o pracę położnych-absolutnie nic do zarzucenia.Panie od noworodków- do wymiany.Pozdrawiam.