reklama

Poród rodzinny

Mój mąż też bardzo sceptycznie podchodził do jego obecności podczas porodu... :tak:.Ale na szczęście stanął na wysokości zadania(chyba przyzwyczaił się przez te 9 m-cy do tej myśli :-D). Nawet umówiłam się z nim, że jak nadejdzie faza parcia, to może z sali wyjść ;-). Został jednak do końca :-D. I był mi nieocenioną pomocą, zabawiał rozmową w pierwszej fazie, pomagał oddychać, turlać się na piłce. Chyba bez niego nie wspominałabym porodu tak dobrze i już po 2h po urodzeniu córeczki nie mówiła, że mogę mieć kolejne dzieci :-D.
 
reklama
w sumie bardzo madre podejscie ma, bo co z tego, ze bedzie przy Tobie te ostatnie kilka minut jesli przez reszte zycia nie bedzie umial spojrzec na Ciebie w ten sam sposob. Zdarza sie przeciez, ze mezczyzni po takim doswiadczeniu juz nie sa tacy chetni do "zabaw nocnych" ;] jak wczesniej i nie umieja juz zobaczyc w swojej zonie atrakcyjnej kobiety tylko i wylacznie matke:(

mój mąż był przez cały poród, wychodził z sali tylko jak położna go o to prosiła (na czas masażu szyjki :baffled:). Widział wszystko, łącznie ze sporym nacięciem. Jakoś nie przeszkadza mu to w zobaczeniu we mnie kobiety :tak: nawet sam twierdzi, że każdy facet powinien być przy porodzie, bo wtedy doceni jak bardzo kobieta się męczy, żeby urodzić dziecko i inaczej spojrzy na rolę matki :tak:

gdyby nie było go przy porodzie, to napewno gorzej bym go zniosła, a miałam ciężki i okropny poród :tak:
 
Ja również nie zaliczam go do miłych wspomnień :-(
Mój maż był ze mną przez cały poród lekarz i położna zostawili mnie na pastwę losu. Wspierał mnie cały czas i znosił to lepiej niż ja a powiem wam,ze nawet się boi zastrzyku
To nie jest wcale prawda,że po takim doświadczeniu mężczyźni nie są tacy chętni do „zabaw nocnych” U nas nic się nie zmieniło a po porodzie to raczej kobieta traci chęci do takich rzeczy i to na dlugi czas.

Mnie kolejny porod najgorzej przeraża ze wszystkiego tym bardziej,że przy pierwszym miałam silne bole krzyża to chyba najgorsze, co może być.
 
U nas co prawda jeszcze 6 miesiecy do porodu ale powoli oswaja meza do wspolnego porodu. on si ebroni rekami i nogami...jest bardzo wrazliwy jak cos mi sie dzieje i stwierdzil ze dopoki ni ezaczne rodzic to bedzie potem zostawi moja mame a sam wyjdzie bo nie zniesie ze ja cierpie a on nie moze mi pomoc...ale mam jeszcze 6 miesiecy wiec pewnie go namowie
 
ja uważam ze faceta nie powinno sie zmuszać i nawet nie namawiać
facet musi naprawdę sam chcieć,
ja sie ciągle zastanawiam czy pozwolić mojemu, bo on chce
a ja nie wiem czy sie zgodzić....

a z tym urazem do seksu to różnie bywa, zdania sa podzielone...
tu mam linczek do jednego artykułu :
(mam nadzieje ze mogę go tu wkleić)

Razem czy osobno? - Ja i mój świat - Kobieta w INTERIA.PL - zdrowie kobiety, diety, uroda, seks, moda

To tez zależy od faceta, bo jeżeli od początku ciąży patrzy inaczej na kobietę
i go nie ciągnie do igraszek to poród może go całkiem zniechęcić,
Facet powinien potrafić oddzielić w swojej partnerce "kobietę" od "matki "
jak potrafi to chyba niema przeciwwskazań do bycia przy porodzie,
ale to tylko moja teoria :)

Ja widzę po moim ze chyba potrafi, bo jak obrócę sie w łóżku przodem do niego
to głaszcze brzuszek ,przytula, mówi do niego,
a jak sie obrócę tyłem... hehehehe ;-) to juz mu w głowie co innego :)

dlatego chyba jednak sie zgodzę jeśli nadal będzie chciał przy tym byc :-)
 
Kochane przyszłe Mamcie:) Ja jestem prawie rok po porodzie, rodziłam z mężem, było to dla mnie niesamowite przeżycie i bardzo mi pomógł, najbardziej psychicznie. Ale myślę że to zależy od człowieka. Nie radzę zmuszac faceta do niczego, warto miec poczucie że naprawdę tego chce. Z własnego doświadczenia mogę dodac jeszcze ze po porodzie to ja sie balam kochac z mezem i to ja uniaklam tego kontaktu. Teraz juz jest znow wszytko ok:) a tak w ogóle to powstał fajny portal dla rodziców (i tych przyszłych i teraźniejszych) mojmalec.pl gdzie można wrzucac fotki za darmo, bez limitu, dodawac ogłoszenia, stworzyc pamiętnik, pisac na forach:) polecam!
 
ja cały czas zastanawiam się nad porodem rodzinnym, mój mąż się waha tzn po prostu boi się, ja bym w sumie chciała, żeby był przy mnie, chociaż w pierwszej fazie porodu...zobaczymy mamy jeszcze ponad miesiąc do porodu to się okaże
 
WITAM MAMUSKI :)
Ja wam powiem jak u nas bylo. Dowiedzialam sie o ciazy jak bylam juz w 5 m-cu, bo do 4 m-ca mialam okres :) Na poczatku nie myslalm wogole o porodzie rodzinnym chociaz w srodku bardzo pragnelam zeby moj maz byl przy mnie :) a gdy juz sie zblizal ten czas to mi oznajmil :) ze sama synusia sobie nie zrobilam i ze on chce byc przy jego narodzinach, chce mnie wspierac wtedy kiedy bede go najbardziej potrzebowala, gdy najbardziej bedzie bolec :) chociaz moze w ten sposob mi to doda otuchy :)
I fakt byl przy mnie od pierwszych skurczy :) Trzymal mnie za raczke i mowil "spokojnie kochanie oddychaj" tych slow nie zapomne do konca zycia :) a mnie bolala jak cholera :) ale obiecalam ze go nie wyzwie :) choc w pewnym momencie puscilo mnie i powiedzial zeby wreszcie sie zamknal :) HiHi a gdy urodzilam Filipka i mezus przeciol pepowine to lzy mu plynely z oczku bezustannie tylko zdolal powiedziec dziekuje kochanie za slicznego syna :) (az sie zaraz poplaacze :)) powiem wam ze tak jak jestesmy 3 lata ze soba to wtedy widzialam u mojego meza pierwszy raz lzy i to lzy prawdziwego szczescia :) Ale powiem wam szczerze ze z perspektywy czasu bylo mi lzej gdy moj M byl przy mnie :) Boze jak milo tak sobie przypomniec :)
NIE NAMAWIAM W ZADEN SPOSOB ALE JAK MACIE OKAZJE BIERZCIE FACETOW ZE SOBA :) NAPRAWDE BEDZIE WAM LZEJ
 
mój mąż się przydał. faktycznie nie wyobrażam sobie tego dnia bez niego. dziewczyny, nie myślcie, że w szpitalu w trakcie całego porodu nie wiadomo ile się dzieje... to przeważnie trwa bardzo długo (szczególnie u pań, które rodzą po raz pierwszy)... nie sądzę, by któraś z was chciałaby być wtedy sama. szpital. jaki byście nie wybrały - nie jest miejscem przyjemnym, dlatego warto miec kogoś ze sobą - chociażby do towarzystwa.
mój poród początkowo był nudny, dopiero po 10 godzinach zaczęły się dziać trudności i też nie wyobrażam sobie tego niepokoju w samotności... na sam zabieg vacum męża wyproszono. całe szczęście wszystko się dobrze skończyło i to na jego rękach zobaczyłam po raz pierwszy moją córeczkę:-)
 
reklama
Im blizej porodu tym oczywiscie bardziej sie boje, ale doszlam do wniosku, po wielodniowych przemysleniach ze nie chce, aby moj maz byl ze mna w drugiej fazie porodu. Wole raczej sama sie z tym uporac jak najszybciej, i oszczedzic mu niemilych wrazen i widokow :). Jeszcze potem bedzie mial jakis uraz czy cos bo on takie wrazliwe stworzenie :). Takze ustalilismy, ze wejdzie jak juz malenstwo sie urodzi.
Poza tym wydaje mi sie, ze im mniej osob na sali porodowej tym ja bede bardziej skupiona i latwiej mi to pojdzie. Bo jak tu rodzic, gdy ktos z jednej strony mowi cos a z drugiej ktos cos innego :).
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry