Witam,
Przepraszam, że się tak wtrącam, ale jetem mamą 8 miesięcznej córeczki i pamiętam jak ważne było dla mnie, że podczas porodu towarzyszył mi mój mąż. Napisze szczerze, że nie wyobrażam sobie żeby przy mnie nikogo nie było. Mój poród trwał równo 6 godzin w sumie, więc miałam to szczęście, że krótko jak na pierwszy raz, nie było sensu żeby położna była cały czas przy mnie i wpadała mniej więcej co 30 min żeby wszystko sprawdzić. Bez męże byłabym tam zupełnie sama, a tak to pomagał mi wstać, wejść na piłkę, okrywał mnie kołdrą ( było mi strasznie zimno). Dziewczyny, jeżeli nie chcecie aby wasz partner był przy was lub partner nie czuje się na siłach, poproście swoją mamę, teściową, siostrę lub przyjaciółkę. W takich chwilach potrzebny jest ktoś kto będzie was wspierał, kto was obroni, kto się dopyta o wszystko, kto potrzyma za rękę.
Pozdrawiam