Miałam już nie pisać na ten temat, ale....
Iskierka zaprzeczas sama sobie!!!!Raz piszesz że można na forum pisać wszystko a później żeby nana nie pisała o swoim porodzie....
Ale Nana już raz, drugi, trzeci... kolejny pisze to samo lub prawie to samo. Forum jest dla wszystkich, tak właśnie -ale raz zostało to opisane i WYSTARCZY
Dziewczyny nie chce mi się na ten temat dyskutować bo możnaby tak w ciągle.Jedno wiem-Wasz atak na nana się pewnie udał i z tego co zauważyłam już nie pisze postów-żadnych....
Cóż, jeśli ktoś chęć pomocy uważa za atak na swoją osobę... to bardzo mi przykro, że tak myśli. My jej współczujemy i to bardzo, jednak nasze współczucie nie polega na głaskaniu jej po głowie i przytakiwaniu jaka to ona biedna...
Ja osobiście myślę, że Nana postanowiła się na nas obrazić bo zamiast pisać jaka to ona biedna próbujemy wyciągnąć ją z dołka w jakim się znajduje. Niestety, aby pomoc była skuteczna to trzeba chcieć tej pomocy, umieć przyjąć czyjeś czasem przykre słowa i chwycić wyciągniętą dłoń, a nie unosić się honorem i znikać z forum....
Ja nie czułam paniki przy żadnym porodzie. Wręcz przeciwnie, przy pierwszym, kiedy nagle zaczęły mi ciurkiem odchodzić wody to zamiast zacząć się ubierać to usiadłam i zaczęłam się śmiać patrząc jak mąż się miota próbując się ubrać



. Później już w szpitalu leżałam i próbowałam zasnąć (była 3.00 w nocy). Dopiero po kilku godzinach, gdy już zmagałam się z bólami i do szpitala zadzwoniła moja mama z zapytaniem czy już po wszystkim to rozpłakałam się jej do słuchawki mówiąc, że to już tyle czasu trwa, jestem zmęczona a wciąż nic. Córka urodziła się o 14.30, spedziłam więc w szpitalu niepotrzebne 10h...
natomiast gdy rodził się syn, to pomimo bóli i tego, że byłam samiutka w domu jakoś spokojnie przespałam do rana.
No i torbę miałam już spakowaną dużo, dużo wcześniej. Tutaj w NL chyba mniej rzeczy trzeba wziąć ze sobą do szpitala niż w Polsce.....;-)