• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Poród - wymiana doświadczeń :)

reklama
mała kompilacja z głównego :)

ja sobie teraz przelaczylam na angielska tv "porodowka" leci, w jednym z tutejszych szpitali nagrywana, no i se lezy w lozku siksa, przy skurczu najpierw zwymiotowala a potem sie "zkupala", wszystko do tego lozka!!!!!!!:szok: Masakra i bez mojego komentarza:eek:
laremi oni to naprawde pokazuja..?masakra..ja pamietam ze obsiusialam rece poloznej:zawstydzona/y:ale mowilam jej ze mi sie chce a ona nic:-D
ja na porodówce wymiotowałam ale elegancko do nereczki którą trzymał mąż :P bo grzecznie powiedziałam wcześniej że - jak to wtedy schludnie ujęłam - "będą wymioty" :P
..W hol nie robia lewatyw ,wiec dla nich to normalna sprawa
No Olga trafilam akurat na moment, bleee:eek: Ja nie wymiotowalam, a czemu to tak sie dzieje, z bolu az wymioty, czy jakies hormony?Kurcze, babeczka na kleczkach wlasnie urodzila (w tym programie znaczy), ciekawa pozycja...
ja nie wiem czemu wymiotowałam, po prostu w którymś momencie zrobiło mi się niedobrze, chyba to było jak złaziłam z łóżka po KTG bo coś kojarzę że siedziałam wtedy na łóżku. Po wymiotach na chwilę poczułam się lepiej, żołądek miałam ogólnie pusty ale coś mi się tam nazbierało widocznie czego mój organizm chciał się pozbyć
A co do tego porodu to ja osobiście jestem przerażona i nie chodzi o ból...Właśnie widziałam na tlc jak kobiety rodzą.Przepraszam,ale to obrzydliwe:z jednej strony kupy,z drugiej wymioty i to dziecko wychodzi z naciętego krocza takie oślizgłe,mokre i sine i nawet pielęgniarki nie wytrą tego malucha tylko kładą mamie na łóżku z tą grubą pępowiną zwisającą jeszcze...Nie pomyślcie sobie,że jestem jakąś wyrodną matką,ale dla mnie to naprawdę okropna perspektywa i strasznie się tego boję.
RatinaZ inaczej sie patrzy na inne dzieci a jak ci położą takie Twoje to zobaczysz,że nie zauważysz nawet ,że jest obślizłe czy troszkę we krwi:)
Ratinaz po porodzie nie widzi się tego wszystkiego. Swoje dziecko jest najpiękniejsze na świecie :-) Niedługo sama zobaczysz ;-)
Ratina, poród ja się nie mogę doczekać, na prawdę ja jestem panikarą, ale mnie to w ogolę nie przeraża i nie obrzydza. Zresztą mnie taki naturalizm nigdy nie zrażał wręcz fascynował. Wiem, że będzie bolało i to pewnie bardzo, pewnie nie zaznałam jeszcze takiego bólu. Od zawsze miałam b. bolesne miesiączki, podobno wąska szyjka. Pierwszy dzień okresu nie chodziłam do pracy, zwijałam się z bólu skurcze był tak silne, ketanol nie pomagał, teściowa lekarz mi mówiła widząc mnie, że tak będą wyglądały skurcze w początkowym rozwarciu to przynajmniej masz przedsmak:-)
 
ja chce z moim rodzic, ale ma zakaz wychodzenia poza granice mojej glowy :) w zyciu sie nie zgodze nawet na przeciecie pepowiny jezeli bedzie mial przy tym cos podejrzec :)
 
Dziewczyny dla poprawy nastroju - odnośnie porodu przypomniała mi się zabawna sytuacja podczas mojego, a w zasadzie po nim.

Zakupiłam do szpitala na Allegro dwie identyczne koszule do karmienia w rozmiarze L, jak przyszły od razu jedną zmierzyłam - pasowała, obie uprałam i spakowałam do torby do szpitala.

Jak przyszłam na porodówkę to jedną założyłam na siebie a drugą mąż zabrał z rzeczami na oddział poporodowy. Podczas cesarki kazano mi sie rozebrać i położna wzięła koszulę ze sobą a ja po cesarce pojechałam na oddział naga, przykryta tylko narzutką. Na oddziale położna poprosiła męża o moją koszulę, żeby mnie ubrać, mąż nie wiedział, gdzie jest ta z porodówki więc wyjął tą drugą - położne zaczynają mnie w nią ubierać a tu lipa - ledwo wchodzi - wstyd za piątkę! wepchnęły ją na mnie i jedna (taka złosliwa) skomentowała: "patrz - trafiła nam się modelka.." - myślałam że się spalę ze wstydu! Okazało się, że tą drugą przysłali w rozmiarze S a ja tego nie sprawdziłam!!! :-) potem jeszcze jak na złość na zmianie tej samej położnej mnie pionizowano - no więc ta położna posadziła mnie na łóżku i czeka aż wsunę pantofle - a ja nie dość, że w zaciasnej i zakrótkiej koszuli z której wypadały mi cycki to jeszcze nie mogę wcisnąć tych cholernych pantofli- tak mi stopy po porodzie spuchły!! :szok::szok:
żenada! człapałam jak ta sierota w przykusej koszuli i z piętami poza pantoflami, musiały mieć ze mnie niezły ubaw!! :-D
 
Ostatnia edycja:
ja ośmielę się na stwierdzenie, że gdyby nie mój M to bym nie urodziła. Dał mi poczucie bezpieczeństwa. Widziałam, że nie muszę się o nic martwić tylko o rodzenie, rozładowywał napięcie, masował (bez tego chyba bym zwariowała) ogólnie wolę rodzić z M niż z obca babą :tak: Najpierw do niego dzwoniłam, że o 10 spokojnie może przyjechać bo to się jeszcze nie rozhula a za 10 minut (8.10) dzwoniłam żeby był natychmiast :-D na szczęście nie przejął się pierwszym telefonem i już był w windzie w szpitalu.
Ja tak mam, że jak mi źle i niedobrze to potrzebuję bliskich osób do bycia razem .... Sama nie mam takiej siły
 
kruszki - wyobraź sobie, że mój sąsiad podczas porodu robił zdjęcia żonie jak dziecko wychodzi, może to dla nich i jakaś intymna pamiątka, ale ja bym nie chciała, oj nie..!! :no:

kakakarolinka - doładnie jak napisałaś, ja próbowałam swojemu wytłumaczyć jak dla mnie ważna jest jego obecność przy porodzie, ale nic z tego, jestem skazana sama na siebie, niestety. Dwa razy dąłam radę to i teraz też muszę!! :)
 
Ostatnia edycja:
Ratinaz tak jak dziewczyny pisza ,nie ma nic piekniejszego na swiecie jak swoje dziecko:tak: Ja do tej pory jak widze takie baby to nie zawsze mi sie podoba:no: Ale Michalek byl i jest piekny:sorry2::tak::tak: :-D
Mysle ,ze im mniej sie mysli o porodzie to lepiej, przynajmniej w moim wypadku :tak::tak: Bylam zdania ,ze musze urodzic i juz i nie rozmyslalm sie na ten temat:cool2: Teraz czesciej mysle ale jeszcze sie nie boje i mam nadzieje ,ze sie bac nie bede:happy2:

Ratina Kochana!! jak wlazlo to musi wylezc i tyle w temacie, nie ma co sie tu duzo zastanawiac :) bedzie dobrze :)

RatinaZ ja też się nie boję, jestem strasznie pozytywnie do porodu nastawiona. Nie oglądam regularnie porodówki, bo mnie brzuch boli jak oglądam, poza tym uważam że to nie potrzebne. Każdy poród jest inny, i można się naoglądać jakichś masakrycznych porodów, i po co ci to. Poza tym, sądzę że w trakcie porodu są takie emocje i takie hormony, że nie zastanawiasz się nad tym czy masz obślizgłe krocze, nacięte czy nie nacięte, czy dziecko jest umazane w śluzie czy nie. Może teraz z perspektywy kiedy siedzisz sobie czysta i pachnąca w domu to poród wydaje Ci się jakąś masakryczną abstrakcją. Ale myślę, że jak już się zacznie, to wszystko będzie dla Ciebie naturalne. Aczkolwiek te kupy, wymioty i inne atrakcje które mogą się przytrafić oraz generalnie cała fizjologia porodu sprawia, że nie chcemy rodzić razem z moim partnerem. Nie chcę żeby się tam kręcił, przyglądał, martwił, stresował. Osobiście nie czuję takiej potrzeby, ani ja, ani on. Oczywiście każdy ma inaczej i są na ten temat dwie szkoły. Ja jestem zwolenniczką tej starej, że poród to fizjologiczna sprawa kobiety i mąż nie koniecznie musi być bliskim świadkiem tych wszystkich atrakcji. Jak narazie my podjęliśmy taką decyzję, ze nie chcemy rodzić razem.

kruszki piszesz, że jak wlazło to musi wylezc.... ale wchodziło tak przyjemnie!hehe
Retina dziewczyny mają rację, strach jest, każda myśli że krew, śluz, i ta okropna pępowina... ja to się najbardziej bałam nacięcia i co? nawet nie wiem kiedy to zrobili. Ja już urodzisz, nie będziesz myśleć że jest mazidlaty, będziesz Go chciała natychmiast ukochać, przytulić, wycałować... ach te wspomnienia. Ja pamiętam zapach mojego dziecka... Już nie mogę sie doczekać :tak:

Mart własnie mój M też nie chce być przy porodzie.A ja bym chciała,żeby na początku był a jak się już zacznie tak na fest to by wyszedł.Zobaczymy jak to wyjdzie..Narazie staram się o tym nie myśleć bo jeszcze trochę czasu zostało,ale mam kilka koleżanek które rodziły 2h i modlę się żeby tez mi tak szybko poszło.

co do porodu - co powiecie na to? Orgazm w trakcie porodu

haha - fajny temat na dzień kobiet :-)

co do całej "oprawy" porodowej - to myślę (bo z doświadczenia tego nie znam), że przy bólach porodowych masz za przeproszeniem w dupie jak wyglądasz, co się z Ciebie leje i którędy! :-) chcesz urodzić i mieć to już z głowy!

A co to wymazianego, sinawego, obślizgłego i oblepionego dziecka - tu już mam doślwiadczenie - jak Natalkę zabrali do ważenia, mierzenia itd to myśl była tylko jedna - niech oni mi ją natychmiast oddadzą, przecież ona nie wie co to jest być "nie u mamy" i musi być przerażona!! Niech jej nie myją, nie wycierają tylko natychmiast oddadzą!!! :-)


Mój były mąż nie był przy porodzie. Czułam się strasznie samotna w tych swoich cierpieniach... Mój obecny Narzeczony najpierw mówił, że pewnie zemdleje itp. Powiedziałam, że nie chce żeby mi do "dziury zaglądał", tylko był przy mojej głowie, trzymał za rękę i wspierał... Jednak nic na siłę, na taki obrót sytuacji się zgodził. Powiem Wam jednak, że gdyby na prawdę nie chciał, nie naciskała bym, bo mogło by to być dla niego traumatyczne doświadczenie i nie wiadomo co by potem było. Poprosiła bym mamę chyba.
katjusza też tak miałąm, cały czas pytałam gdzie moje dziecko? wszystko w porządku? miałam wrażenie że to mierzenie i ważenie trwa całe wieki.... Przynieśli zawiniętego w rożek i szukającego cyca heh

Ja do szpitala pojechalam o13 z rozwar 5 cm , maz i siostra byli ze mna do 15 i wyszli bo juz byly parte :tak:a o 15;58 juz Michas byl ze mna :tak: Podobno drugie i nastepne "wyskakuje" szybciej ,zobaczymy:happy2:
Teraz maz sie zastanawial czy chce byc przy porodzie ale wczoraj mi oswiadczyl ,ze nie :no: Tylko moze pepowine przyjsc przeciac:baffled: Jeszcze zobaczymy ja go nie namawiam ,nie kazdy lubi....

ze mnie się chyba z połowa krwi wylała bo miałam krwotok, mdlałam na samą myśl o wenflonach a jak mi na porodówce załadowali w żyłę to nawert nie zauważyłam, czyszczenie macicy przy rozwarciu mojego ciała jakimiś urządzeniami tak że nogę by wsadził, jakąś masakryczną łychą którą przez skórę na brzuchu widziałam też mnie nie ruszyło :P

na szczęście nie widziałam ani kropli krwi, czy łożysko widziałam to nie pamiętam, urządzeń nie widziałam, wenflonowi też się nie przyglądałam, naprawdę wszystko przeleciało obok mnie i nie mam żadnych traumatycznych wspomnień, owszem wspominam to wszystko ale to że się takie rzeczy przeżyło dale tak ogromną siłę i satysfakcję, dumę z siebie że te wszystkie wspomnienia są naprawdę piękne... a to się dzieje tak szybko... jak się zacznie to nie ma odwrotu, idzie się naprzód i naprawdę nie myśli się o tym co nas jeszcze czeka, damy radę wszystkie :)))

RatinaZ chodzi o to żeby nie wycierać dziecka przed położeniem na mamie. Kobiety o to walczyły wiele lat. bo kiedyś najpierw zabierali, wycierali i dopiero dawali - nadal w wielu mniejszych szpitalach tak robią. Dziecko ma mieć kontakt "skóra do skóry" a ta maź pomaga w styczności z nowym środowiskiem - tak jest dla niego lepiej. zdziwisz się bardzo ale jak Ci to dziecko położą takie ciepłe i umaziane na brzuchu to poczujesz coś czego jeszcze nigdy nie doświadczyłaś. bez wątpienia najlepsze uczucie w życiu. Właściwie myśl o tej sekundzie dodaje mi sił do porodu :)
(no i nie myśl, że przytrafi ci się wszytstko co najgorsze. Nie wymiotowałam, nie robiłam kupy ani siku w trakcie - organizm sie strasznie fajnie oczyszcza przed ja latałam co 5 minut do łazienki i nikt mnie nie naciął. Dziecko wylazło w 3 minuty a potem już jesteś w raju;-))

nie oglądajcie tych programów, nie demonizujcie porodów. Poród to naprawdę jedno z mądrzejszych doświadczeń w życiu i nie jest taki starszny jak wszyscy opowiadają. Która po takich strasznych przeżyciach i nieziemskim bólu zdecydowała by się na kolejny ....

Jak urodziłam( a poród był dłuugi i bolesny ;-) ) ucieszyłam się, że już wszystko za mna i nie będzie bolało, gdy nagle usłyszałam od lekarki " to teraz jeszcze rodzimy łożysko". No i musiałam się spiąć w sobie. Potem myśle- nareszcie koniec. Niestety przyszła położna z igłą i powiedziała, ze teraz będziemy się szyc. Bolało jak cholera :-) :-D

Hmmm... ja przy obu porodach miałam robioną lewatywę i nawet się nad tym nie zastanawiałam, ani nie pytali czy chcę, po prostu zrobili. To nic przyjemnego, ale myślę, że lepiej w ten sposób się wypróżnić (zwłaszcza że u mnie te zaparcia) niż potem przy porodzie, choć nie wiem czy przy pierwszym i tak coś tam u mnie nie poleciało :baffled: Poza tym chyba lepiej rodzić jak jelita są wypróżnione.

uff, urobiam się po same cyce :P
 
reklama
karolina hahahahhahha to tak jak mojemu :) ale wlasnie nie chce zeby to sie zmienilo, a boje sie ze gdyby cos tam zobaczyl, to jakos cos mogloby sie zepsuc :/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry