Do wagi sprzed ciąży udało mi się wrócić, chociaz nie wiem jak to możliwe bo na brzuchu zwały tłuszczu a tyłek przez ciaze też mi troche urósł, a teraz nie zauwałyłam zeby zmalał. W święta tez za bardzo nie pojadłam, ale tesciowa zadbała zebym cokolwiek mogła jeść. Zrobiła mi specjalną sałatkę warzywną (ziemniaki, marchewka i troche jajka) i rybkę po grecku bez cebuli. Na resztę mogłam popatrzeć, w szczególności na ciasta (ehhh, ten sernik i makowiec). Na szczeście po jajkach młodemu od soboty do tej pory nic nie wyskoczyło, więc chyba moge je jesc.