Jeju, ja Was podziwiam, mnie na samą myśl o brzuszkach zaczyna wszystko boleć. Usiłowałam kilka razy w życiu poświęcić się dla sprawy, ale bez skutku zupełnie... Obawiam się jednak, że bez jakiś ćwiczeń sie nie obejdzie, wszystko mi wróciło do formy poza galaretką na brzuchu i biodrami jak szafa trzydrzwiowa.
Dzis w ramach powrotu do formy zrobiliśmy sobie z Tomkiem spacer z wózeczkiem do pobliskiego miasteczka, 7 km szybkim krokiem. Pomysleć, że ja kiedyś sunęłam rano piechotką do szkoły 3,5 km, potem ze szkoły tyle samo, obiadek w domku i znowu bieguniem 3,5 km na zajęcia pozalekcyjne typu próba chóru. A do domu mam pod górkę, i to solidną. Miałam wtedy kondycję, że pozazdrościć. Chyba się starzeję...

A tak właściwie to jesteśmy w moim domu rodzinnym, na wsi pod lasem; nie odzywam się, bo zamiast siedzieć przy komputerze - chłonę dzika przyrodę i dotleniam się
