Też właśnie wróciłam do pracy.Jagódka dobrze to wczoraj zniosła, ale jak mnie zobaczyła, to zaczęła się tak głosno śmiać i wtulać - podobnie jak u czarownicy.Tylko to tak mało czasu zostaje na zwykłe bycie z nią. Najchętniej bym ją cały czas przytulała, ale wtedy bardzo szybko sie rozbestwi i znowu będziemy musieli uczyć ja leżeć w łóżeczku.Na szczęście do opieki mamy moją babcię. Trochę się obawaiłam o jej kondycję, ale jak babcia powiedziała, że zdążyła wczoraj przeczytać 2 gazety, rozwiązać krzyżówki i poćwiczyć (!) to mi lepiej. W każdym bądź razie, babcia mówiła, że Jagódka była bardzo grzeczna. Tradycyjnie popłakiwała tylko chwilę przed snem.