Witam,
nie jest mi lekko pisać nawet anonimowo o swoich problemach łóżkowych, ale już sama nie wiem do Kogo o radę mogę się zwrócić.
Zaczynając od samego początku... zawsze traktowałam seks jak coś nieodłącznego od związku stałego, lubiłam go i nie wyobrażałam sobie życia bez niego, był dla mnie ucieczką od rzeczywistości, chwilą wytchnienia i niesamowitej radości, zabawy.
Wszystko się zmieniło z chwilą poznania mojego teraz już męża. Na samym początku iskrzyło między nami i była między nami "chemia", a na pewno z mojej strony. Kiedy od pettingu przeszliśmy do konkretów, nie umieliśmy się ze sobą zgrać gdy On mógł to Ja nie byłam jeszcze gotowa... w dodatku to zawsze z mojej strony wychodziła inicjatywa. Bywało na prawdę różnie, raz lepiej raz gorzej, ale obydwoje chcieliśmy żeby wszystko było dobrze. I było do pewnego czasu... coraz rzadziej był seks, a częściej sam petting. Mi to nie wystarczało, sama nie wiem może za mocno naciskałam... coraz częściej czułam się jakbym zmuszała mojego partnera do czegokolwiek i często słyszałam krótkie i bolesne NIE. Próbowaliśmy rozmawiać, ale od Niego słyszałam na każde moje pytanie czy coś jest nie tak, czy robię coś źle NIE lub NIE WIEM. Już sama nie wiedziałam co jest gorsze.
W końcu po długich rozmowach, było troszkę lepiej i znów do czasu... potrafiliśmy mieć kilka tygodni a nawet miesięcy przerwy. Ja ciągle zirytowana, zła i podłamana... On jakby nie widział żadnego problemu.
Tylko dlatego, że naprawdę Go kocham, byłam i jestem z nim, a teraz jestem w ciąży. Wzięliśmy ślub... noc poślubna była inna niż dotychczasowe, starał się... i skończyło się na samym pettingu, bo tym razem ja zawiodłam... już sama nie wiem co się teraz ze mną dzieje, może za mocno tego chce, jak przychodzi co do czego mam jakąś blokadę i nie mogę.
Minęło kilka miesięcy i znów to ja wciąż chce, a Mąż unika i ignoruje moje zaloty... a gdy raz zdarzyło się, że nie usłyszałam nie, to było ok do momentu gdy nie przyszło do konkretów i skończyło się moimi łzami i jego irytacją.
Eh już sama nie wiem co mam robić, przecież nie mogę Go zmuszać i nie chce tak, brakuje mi tego co było na samym początku, ale próbowałam już na prawdę wszystkiego... i nic.
Jeszcze tylko zaznaczę, że nie mamy żadnych przeciwwskazań do seksu w trakcie ciąży i że On nie ma żadnych problemów ze wzwodem czy reakcją ciała na mnie... ja coś zacznę a On potrafi się odwrócić do mnie plecami i powiedzieć, że głowa boli. Mam dość wymówek bo niektóre już są śmieszne same w sobie. Gdy nic nie zacznę nic nie ma, gdy coś zacznę różnie to bywa... a gdy chce rozmowy jest cisza, nie wiem i że to nie moja wina tylko Jego wina.
I co ja mam zrobić? Nie chce rezygnować z seksu, ale kocham Męża i nie chce nikogo innego...
