Witam ....
Czytam te wszystkie wypowiedzi i powiem Wam drogie Panie , choć nie jest mi łatwo bom sam jest facetem ale cóż pora się uderzyć pięścią w pierś i powiedzieć co następuje:
1) jesteśmy tchórzami nic na to nie poradzimy , już taka nasza natura. Jak coś się w koło nas dzieje co nagle spada jak grom z jasnego nieba nie wiemy biedaczyska co z sobą począć.
2) jak nas facetów coś boli to już lepiej już łapać drogie Panie za komórkę i wzywać "R" bo z pewnością już nic nam innego nie pozostało jak umierać, ( swoją drogą chylę czoła drogie Damy iż macie tyle siły w sobie by znieść bóle , bolączki i łupanie a to tu a to tam ),
3) w sprawach łóżkowych jesteśmy jak krety

, ślepo do celu przez tunel czasem po omacku, a jak już się trafi no to wtedy już się zaczyna szybka "ucieczka w norkę własnego świata". Wtedy to zazwyczaj facet ( ludzie jak ja mogę takie rzeczy zdradzać

) szuka sobie wszelakich wymówek dokonując wszelakich zwodów ( nie mylić z wzwodem ) , uników i wybiegów by tylko znaleźć sobie wyjście awaryjne z zaistniałej sytuacji, przecież zawsze to tylko koleżanka a to znajoma z pracy ... Ale my faceci to gnidy ja dziękuję ( nie dotyczy wszystkich ).
4) jako ojcowie jesteśmy dobrzy do czasu kiedy to nie zacznie się mycie, sprzątanie i nawet płacz nocny nie jest dla nas wskazany bo mamy jak zwykle 100 wymówek i powody do focha gotowe.
Te kilka punktów które podałem to jedynie poglądowe wyobrażenie tego czegoś zwanego potocznie facetem.... A Wam drogie Panie no cóż wszystkiego najlepszego , wiele cierpliwości w obcowaniu z nami facetami .... i kto tu powiedział że to Wy jesteście ta " słaba płeć" ??
Marek