Kopka tylko widzisz u mnie jest troszeczke inaczej. Moj mąż uczucia schował głęboko do kieszeni i ewidentnie zapomniał, że tam są.
Jest z natury egoistą i nie zważa na to, że w życiu są jeszcze inni, ważne jest to co on czuje, to co on chce, a nie wiele tego jest. Jemu do szczęścia są potrzebne gry komputerowe i internet- tym żyje mój mężulek, zapomniał że ma żonę, czasami zapomina że ma syna.
Rozmawiamy, czyli ja mowie a on słucha, po czym doda od siebie dwa słowa i na tym koniec. Bo ja zalewam sie łzami. Owszem to wszystko mnie już męczy a zarazem przerasta. Martwi mnie fakt, że nie umiemy znaleźć wspólnego języka to raz, a dwa kompromisu. Bardzo bym chciała zmienić nasze życie ale SAMA nie dam rady. Bo skoro rozmowa nie pomaga to co ma pomóc? Jeśli chodzi o sex? Szkoda gadać. Ja już męża nie pociągam. Wczoraj zapytałam co o mnie sądzi, jaka dla niego jestem, czy nadal mu sie podobam, czy pociągam go tak samo mocno ja kiedyś na początku i wiesz co mi odpowiedział? "jesteś normalna" (owszem, urodziłam sie z dwiema rączkami, nóżkami również, bez żadnych skrzywień, beż wad, bez znamion itp) JESTEM NORMALNA!!! Przykro usłyszeć takie słowa od osoby na której naprawde Ci zależy, z którą zdecydowałąś sie spędzić reszte swojego życia, której urodziłaś dziecko.