pisałam posta w grudniu 2010r, jest maj 2012 a ja nadal mam taką sobie chęć na seks. Wynika to z niedosypiania, przemęczenia. Pracuję 8h, dojazd w dwie strony dodatkowa godzina, córcia wstaje ok 2 w nocy i chce spać z nami, a męzowi na igraszki zbiera się ok 24:00, kiedy ja już śpię od ok 2h. Dziecko rano wstaje między 5-6, więc od tego czasu jestem na nogach, śpię z przerwami, a mój organizm potrzebuje więcej snu niestety. Teraz druga ciąża, pierwsze kilka tygodni byłam tak senna że raz o mało nie usnęłam w pracy. Rano gotuję obiad, sprzątam, żeby po pracy mieć czas dla dziecka. W tym wszystkim zapomniałam o czasie DLA MNIE. Nawet w weekend nie odpoczywam bo kiedy, jak pranie, sprzatanie, gotowanie, prasowanie. Niby mąż mi pomaga, ale ja potrzebuję poprostu przesypiać noce, żeby w dzień funkcjonować jak należy. Mąż na szczęście jest bardzo wyrozumiały, nie ma do mnie pretensji, albo bynajmniej nic nie mówi. Kochamy się raz na tydzień, ja oczywiście bardzo go pragnę, potrzebuję czułości i bliskości, ale zwyczajnie nie mam chwilami siły ruszyć ręką nogą. Obawiam się że to się nie zmieni jeszcze długo... bo drugiemu dziecku będą szły ząbki, będą nieprzespane noce, ja chyba odpocznę dopiero na emeryturze, ale nie wiem czy wtedy będzie mąż jeszcze mógł :-( A tak serio, to nasz seks najczęściej jest spontaniczny w dzień, kiedy mała śpi, jak wracam z pracy w sobotę. Chciałabym to zmienić, żeby było jak dawniej.