Moja historia pewnie nie różni się od wielu na tym i innym forum. Generalnie to już rok jak z mężem nie używamy żadnej antykoncepcji, staramy się o dzidziusia i nic.
Ostatnio zaczęliśmy badania i tutaj myślałam, że coś nas zaskoczy. Na razie diagnoza wszystko jest ok. Tzn mąż ma trochę za mało plemników (11mln), ale lekarz stwierdził,że przy reszcie parametrów nasienia nie są to jakieś wiadomości, których powinniśmy się obawiać. Jeśli chodzi o mnie no to na razie prolaktyna i hormony tarczycy przebadane i wyniki książkowe

na druga fazę cyklu mam duphashton, aby skrócić cykl (w wakacje było 36dni). Owulacja raczej jest( temperatura i śluz obserwowany), a dzidzi jak nie było tak nie ma.
Generalnie teraz huśtawka nastrojów i takie tam. W tym miesiącu złapałam jakiś wirusów i oczywiście nastąpiło to w te dni. I generalnie tak pod górkę, coś zawsze wychodzi, że zamiast spokoju, ciągle jakiś stres. Macie jakiś sposób na to, aby nie myśleć i się nie przejmować
Pozdrawiam wszystkie staraczki
