reklama

proszę pomóżcie Mai!!!

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
reklama
Ohh Moniu.....Tak bym chciła jakoś pomóc, byś za każdym razem na nowo nie przeżywała...łezki same cisną się do oczu...
Przytulam Cię.......

Maju..Oliwko....Aniołki......
 
Oj....dopiero usiadłam doslownie...cały dzień jakos szybko zleciał. Musiałam się nieźle nagimnastykować żeby dzisiaj sie Filipowi nie nudzilo....w dodatku padł mi komputer i dopiero późym popołudniem sąsiad mi zrobił...echhhh
A jeśli o Filipka to jest już lepiej....wziewy mu pomagają...jeden to właśnie jest lek sterydowy. Dziś nawet lepiej mały znosił te inhalacje.....chyba dlatego ze chciał się pokazać przed ciocią i wujkiem...hehe
Ja powoli szykuje się do wyjazdu...aż mnie strach oblatuje przyznam szczerze...:confused:...jeszcze niedawno ten wyjazd był dla mnie fajnym pomysłem...ale im bliżej tym więcej mam wątpliwości...ehhh....zobaczmy co z tego wyjdzie...
Monia...mam nadzieję że wybierzesz ładną farbę heheh....zmiany w mieszkanku to fajna sprawa....tylko znowu będziesz musiala myć okna po remoncie:confused:
Caluję was wszytskie....
Majeczko....pamiętam każdego dnia.....(*) (*) (*)
 
Moniu tak bardzo chciałabym Ci pomóc...tak bardzo...ale cóż mogę???...
ściskam, przytulam...i modlę się za Was...
Pszczółko(*)...
 
Witam!

Moniko pozdrawiam i życzę sprawnego odświeżenia mieszkanka.

Madzia cieszę się, że u Filipka lepiej - uściskaj go ode mnie!

Mój tato doszedł do siebie, nikt by nie powiedział, że 3 tygodnie temu usunęli mu nerkę... Wyniku histopatologicznego jeszcze nie ma. Najgorsze jest to czekanie...

Dziewczyny proszę, pomódlcie się za moją siostrzenicę, bo dzisiaj najprawdopodobniej będzie rodziła. O 3 rano odeszły jej wody i dzwoniła do mnie przed 7 - wystraszona, położyli ją i czeka, bóli jeszcze nie ma.

Buziaki!

Majeczko, Oliwko na zawsze w moich myślach
[*]
[*]
[*]



li-6403.png
 
Witam wszystkich serdecznie:tak:
Od dłuższego czasu śledzę tę wątek i w końcu postanowiła, że się do was odezwę. Historię Majki poznałam dzięki Madzi, stałej bywalczyni tego forum;-) i od tego czasu zaglądam tu codziennie. Tak tu siedzę, czytam i rozmyślam dlaczego to nasze życie musi tyle niespodzianek płatać :confused: dlaczego nie może być spokojnie i normalnie????? Też przeżyłam utratę dziecka :-( (choć nie narodzonego) to i tak bardzo upragnionego, bardzo. Gdy wychodziłam za mąż nigdy nie myślałam, że taki los nas spotka. W cztery miesiące po ślubie okazało się, że jestem w ciązy. Radość ogromna, no ale nie nacieszyła się tym stanem długo, trwało to zaledwie 3 miesiące i wszystko się skończyło. Potem był ból, strach, lęk co będzie póżniej??

Obecnie jestem mamą 9 miesięcznej Amelki a w brzuszku noszę kolejne:-) więc widzicie, wiara czyni dużżżeee cuda i zawsze musimy mieć NADZIEJE - zawsze;-)
 
reklama
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry