Ilonko- dlatego liczyłam, że dzisiejsza wizyta wspólna u gina go zmieni i coś zrozumie, ale teraz już nie mam nadziei.
Gosiulek- wiesz w tym wszystkim śmieszne jest to, że mojej teściowej to sie podoba, że może nad wszystkimi kwoczyć, że wszyscy wkoło niej skaczą i się nad nią użalają

w życiu z tego nie zrezygnuje
zzagubiona- masz absolutną rację- nie potrafię się postawić, obronić i tupnąć nogą ;( duszę w sobie i udaję, że jest ok dla świętego spokoju a wewnątrz siebie cierpię i toczę wojnę ;(
małami- ona nawet jak nie będzie mieszkać to i tak będzie sie wtrącać, bo to tylko kilometr dalej i może zawsze rowerem na inspekcję wpaść, albo podczas naszej nieobecności szafki przejrzeć, bo mąż chce jej klucze dać ;(
Losiczko- każda z was ma swoje sprawy, swoje problemy, swoje zmartwienia i nie mogę, nie mam prawa tak was obarczać. Tymbardziej, że sama sobie jestem winna, bo sama się na to godzę.
Roza- no niestety trudne decyzje i bardzo ciężkie. a to miał być wesoły wątek, więc muszę się z Wami na jakiś czas rozstać i dać Wam też odpocząć.
Rozia- zapytałam kiedyś, to mi powiedział, że wszystkie jesteśmy dla niego tak samo ważne, kiedy powiedzialam, że ja w takim razie miałam inne wyobrażenie małżeństwa i partnerstwa to mi powiedział, że jestem zapatrzoną w czubek własnego nosa egoistką i jestem zazdrosna o teściową w której widzę rywalkę, a nie matkę ;(
Justynko- łatwo się mówi, ale trudniej zrobić. ja głupia chyba cały czas bardziej martwie sie o nich niż o siebie. byle się nie zdenerwowali i byle nie było awantury.
Ach...