K
karol_in-a
Gość
Gosiulek pewnie nie musimy, ale mój mąż bardzo chce- cały czas powtarza, że mama jest dla niego najważniejsza i tylko ona mu po śmierci ojca pozostała, a ona świetnie to wykorzystuje. Chyba, że wyprowadzimy się razem z mamusią.
Siedziałam sama, bo nikogo nie mam. W tej miejscowości mieszkam od pól roku i niewiele osób znam. Od czasu do czasu wpadam zapłakana do znajomej, ale ona też ma swoje problemy i swoje zmartwienia i nie mogę jej tak obarczać, więc nie mam za bardzo wyjścia. Mogę posiedzieć z teściową, albo sama, więc wybieram to drugie...
Roza- wiem, że powinnam naprawdę się zbuntować, spakować i zacząć myśleć o sobie. Tylko tak łatwo się mówi. Po pierwsze nie bardzo umiem sie postawić, bo wszelkie do tej pory próby kończyły się awanturami. Ale ciągle się uczę... Jest mi źle i nie umiem nic z tym zrobić. Jak tak teraz czytam co napisałam, to zachowuję się jak typowa ofiara, która godzi sie na ten los i wcale jej to nie przeszkadza. Masakra. Zawsze się śmiałam z takich "Maroili" a sama się nią stałam.
Siedziałam sama, bo nikogo nie mam. W tej miejscowości mieszkam od pól roku i niewiele osób znam. Od czasu do czasu wpadam zapłakana do znajomej, ale ona też ma swoje problemy i swoje zmartwienia i nie mogę jej tak obarczać, więc nie mam za bardzo wyjścia. Mogę posiedzieć z teściową, albo sama, więc wybieram to drugie...
Roza- wiem, że powinnam naprawdę się zbuntować, spakować i zacząć myśleć o sobie. Tylko tak łatwo się mówi. Po pierwsze nie bardzo umiem sie postawić, bo wszelkie do tej pory próby kończyły się awanturami. Ale ciągle się uczę... Jest mi źle i nie umiem nic z tym zrobić. Jak tak teraz czytam co napisałam, to zachowuję się jak typowa ofiara, która godzi sie na ten los i wcale jej to nie przeszkadza. Masakra. Zawsze się śmiałam z takich "Maroili" a sama się nią stałam.
Ostatnio edytowane przez moderatora:







