Losiczko- ano zoo w taki upalny dzień to tylko dobry i drogi niestety spacer. Zwłaszcza nasze nowe zoo poznańskie to olbrzymia powierzchnia, więc dostrzec w niej zwierzęta jest sztuką niezwykle trudną. Mam nadzieję, że jednak mimo wszystko miło wspominasz ten wspólnie spędzony czas.

Losiczko- oj tak- niech się skończy już to wolne

Mam jeszcze część produktów na ciasto, więc zrobię je dzisiaj by było na jutro, żeby mi tesciowa nie powiedziała, że padalcom na poniedziałek mam coś zrobić.

I tupnę nogą i powiem, że oni mi tez nie pomogli, ja pomoc zaoferowałam, mieli dzwonić, nie dzwonią, więc się nie wtracam i nie narzucam

I niech się obrazaja na mnie jeszcze bardziej- jeśli się da. I tak jestem ta najgorsza.
Ilonko- co do wyprowadzki.... podbijam temat od czasu do czasu, żeby mąż mój nie zapomniał, ale bardziej zależy mi na przyspieszeniu budowy i wzięciu kredytu. Bardzo się boję, a wiem jaki stosunek ma do tego mój mąż- kategorycznie mówi że nie więc będziemy się budować z 10 lat, a tego nie chcę

Postawię tylko jeden warunek- jeśli sytuacja się powtórzy to w ten sam dzień się pakuję i wynosze gdziekolwiek, do mamy, do znajomych, do hotelu- gdziekolwiek. Byle tam nie siedzieć.
Justynko- najważniejsze, że nic się nie stało. A propos pasów, to ja słyszałam, że w ciąży nie szkodzą pod warunkiem że sa dobrze zapięte- zreszta nawet na kursie z pierwszej pomocy mi tłumaczyli i na policji jak kiedyś byłam na kursie i na strażackim. Najważniejsze by pasy nie były na brzuchu, więc jeden pod brzuch, a drugi jakoś boczkiem. Mój mąż nawet, który był strasznym przeciwnikiem zapinania pasów w ciąży zmienił zdanie po wizycie u polcmantów

Ale tak naprawdę każdy przypadek jest indywidualny. Najważniesze Sloneczko byś szybko doszła do siebie.
zagubiona- takie wieści to Ty możesz przekazywać całą dobę i na pewno żadna nie będzie miała o to żalu. Cudownie! Troszkę Tobie już zazdroszczę. Trzymam kciuki byście szybko wróciły do książęcego pokoiku
