• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Przyszle i obecne mamusie :)))

Witajcie. Przepraszam, że nie pisałam do was na bieżąco, ale mój telefon zaczął ściągać aktualizacje wszystkich programów i wyczerpał mi się transfer internetu.
No to najpierw o porodzie.
Od czwartku byłam w szpitalu, w piątek miałam kroplówkę, ale nic nie ruszyło. W sobotę od popołudnia skurcze, i tak przez całą noc co 10-8 minut. Nic nie spałam. O 6 rano wszystko się zatrzymało. I przez całą niedzielę od rana znów się męczyłam, najpierw co 20 minut itd. Po południu miałam już co 8 i pielęgniarka usłyszała, że jęczę. Podłączyła mnie do ktg i o 7 byłam już na porodówce. Poskakałam trochę na piłce. O 9:35 miałam podane znieczulenie, działało 2 godziny. Super sprawa,nic nie bolało a skurcze czułam. Pani doktor, która mi je podawała, powiedziała, że wszystkie jej pacjentki do 2 godzin urodziły. Niestety szyjka mi się nie chciała rozwierać. Podali mi drugą dawkę, ale położna kazała mi wstać i znieczulenie nie zadziałało już. Sęk w tym, że żeby zadziałało trzeba leżeć 20 minut ze zgiętymi kolanami, bo jak nie to pójdzie w dół. Później miałam masaż szyjki,najgorszy ból jaki kiedykolwiek przeżyłam:-( No i po 35 minutach parcia Maksiu przyszedł na świat.W szpitalu był bardzo marudny, cały czas płakał. Może to przez mój stres, sama nie wiem.
Od wczoraj jesteśmy w domku. Maksiu ślicznie je i śpi. :happy::happy::happy:

Nie wiem co jeszcze napisać. Wybaczcie, ale nie dam rady was doczytać.
 
reklama
Roszpunka - ja właśnie też miałam takie przepowiadające, które po 12 godzinach poszły sobie w siną dal... ale najważniejsze, że masz juz to za sobą. Dużo zdrówka dla Was i dochodźcie do siebie!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry