ja mam nadzieje ze zalapal ;] Antylopka zasugerowala ze moze miec jeszcze slabe raczki... w sumie po tym jak robi ta swoja "rybe" nie zdziwilabym sie. Ale dostrzegam ze wszystko idzie w lepszym kierunku. I moze wreszcie nadszedl czas na zmiane :-) Kurcze, az strach sie cieszyc, bo zazwyczaj kiedy juz sie ciesze to cos sie zaczyna dziac nie tak
Hmm czy takie "opuznienie" w rozwoju fizycznym spowodowane jest niedotlenieniem?
W naszym przypadku to by pasowalo. Od urodzenia Bąbel byl sinawy, kiedy zglosilam to pielegniarce to stwierdzila (slepa chyba jakas!) ze ona nie widzi u niego sinosci a raczej by powiedziala ze jest zolty (a Bąbel nie mial zoltaczki!)... No a potem w domu coraz dluzsze bezdechy, najpierw przy jedzeniu, potem nawet i we snie. a kiedy stracil oddech w taki sposob ze nie moglismy mu go przywrocic ani dmuchajac w nosek ani w zaden inny sposob (dziecko sinopurpurowe) to w te pedy pojechalismy do szpitala ginekologicznego, skad maluch tydzien wczesniej wyszedl. A tam, wielkie darcie pani doktor dlaczego nie mamy skierowania od pediatry dziecka

Maz na to ze gdybysmy pojechali do pediatry po skierowanie to dziecko pewnie by juz nie zylo. Pani doktor spojrzala na Bąbla i mowi "ale przeciez jemu sie nic nie dzieje!" (za ten czas dziecko zaczelo normalnie oddychac. I z wyrzutem przyjela dziecko, po chamsku nam oswiadczajac ze mamy doniesc skierowanie. Jak sie okazalo Bąbel w nocy znow mial bezdechy, a ze u nas sobie z nim nie radzili to wyslali go karetka do prokocimia.
Warto dodac ze nasz szpital slynie w calej polsce z chamoty personelu i lekarzy i strasznej niedbalosci. Gdziekolwiek sie udawalismy do lekarza w krakowie, to z usmiechem omijal wyniki badan z nowego sacza i kazal je powtorzyc. Nie dziwota, raz dostalismy te same badania Adasia na 2 kartkach z innymi wynikami.
No ale sie rozpilalam...

tak mi sie jakos przypomnialo, tragiczne wspomnienia