Witam wszystkie mamusie biednych dzieciaczków rehabilitowanych metoda Vojty. Ja też mam niestety bardzo niemiłe doświadczenia z tej metody. Mój syn ma obecnie 4 lata. Do pierwszego roku życia był rehabilitowany. Tyle ile wtedy łez wylałam patrzac na jego cierpnie to szkoda gadać. Jest to metoda może i skuteczna ale psychicznie wykańczająca rodziców ( mnie wykończyła). Ćwiczenia mi nie wychodziły, dziecko się darło, ja darłam się po mężu... szkoda gadać. Zrezygnowałam z tej metody kiedy Mateuszek miał ok. 9-10 miesiecy i był już dosyć silnym dzieckiem. Powód - powrót z rehabilitacji, wieczorna kapiel dziecka a dziecko w miejscach ucisku całe sine. Powiedziałam panu rehabilitantowi i pokazałam mu jak załatwił mi dzieciaka i powiedziałam, że nie zgadzam się na tę metodę. Po wymianie zdań przesłał mnie do kolegi, który rehabilitował dzieci metodą Bobatha. I tu nastąpiła cudna przemiana. Wszakże tą metodą ćwiczyliśmy już potem bardzo krótko, ale różnica bez porównania. Mój synek się już tak nie darł w trakcie ćwiczeń i ja byłam spokojniejsza bo ćwiczenia te są całkowice inne od metody Vojty. Jesli więc macie tylko możliwość zmiany na tę metodę to zróbcie to. Myśle, że neurolog powinien bez problemu zaakceptować takie zmiany bo metoda ta jest również bardzo skuteczna. Mój Mati dzisiaj biega jak szalony.
