Sosnowiczanka parafiny ciekłej używałam albo do smarowania ciałka zamiast oliwki, jesli widziałam, że suche albo tylko w newralgicznych miejscach typu paszki czy pachwiny, czasem buźka jak była sucha (obie córki mają do tej pory bardzo suchą skórę, po mamusi

), albo do pupci nawet, jeśli widziałam, że coś tam nie do końca ok
Karuzelę miałam Tiny Love z serii zoo, na pilota z muzyką poważną dla dzieci. Fajna była, ale teraz nie kupię w ogóle, bo obie moje dziewczyny miały problem z układanie główki w jedną stronę i ta karuzela nie pomagała. Może dokupię jak maleństwo będzie trochę starsze koło 2-3 miesięcy.
Emolium nie używałam od początku tylko jak pojawiły się problemy ze skórką.
Na początku kąpałam obie normalnie w wodzie, a do mycia ciałka czasem mydełko chyba emolium właśnie albo nic, jedynie pupę mydełkiem, bo z całego dnia to zsikana była, więc porządne mycie jej się przydawało. Zresztą wszystkich kosmetyków lub środków pielęgnacyjnych używałam w razie potrzeby i przy każdej córce inaczej to trochę wychodziło. Starsza miała trądzik niemowlęcy, to dopiero był odjazd

, całe ciało miała w krostkach przez kilka tygodni. To w ogóle starałam się niczym nie"paćkać". A już na pewno nie oliwkami i balsamami zapachowymi typu Johnson czy Nivea.Takich kosmetyków używałam dopiero jak moje dzieci miały koło roku może.
Pieluch flanelowych używałam głównie jako prześcieradełka do gondoli wózka i czasem do przykrycia w upale dni, zwłaszcza przy starszej, bo ona też z czerwca
