• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
Zizi to gotowanie z atrakcjami:):)

ja kiedyś w UK w firmie miałam maszynkę do gotowania ryżu która gadała:) Po koreańsku co prawda ale zawsze to milo jak coś do czlowieka urządzonko powie:)

taaaaa, nie ma to jak sobie z ''czymś'' pogadać podczas gotowania :-D ja bym była ulachana na maksa i nie była bym w stanie w tym gotować- wylachałabym to urządzenie :-D
 
reklama
monia_55 no nie ma to jak wspaniałomyślni teściowie, robi wesele Wam ale generalnie dla siebie skoro nie pozwolili zaprosić przyjaciół.

Moje wesele wspominam bardzo miło. Dostaliśmy głównie pieniądze ale kilka prezentów rzeczowych też się trafiło. To już 7 lat temu, łomatko jak czas leci, pozacierało się co nie co:)

Zizi
dziękuję za wyjaśnienia. Ale to fajna sprawa taki piekarnik.
Ja przed remontem kuchni miałam nieczynny piekarnik w kuchence gazowej i wzięłam od babci taką zieloną skrzynkę do pieczenia. Działało to na zasadzie zwarcia, były takie grzałki na górze. Ruskie to było ale piekło ciasta super. Niestety dnia pewnego grzałka strzeliła i potem ani ciasto, ani nóżka z kurczaka pieczona, no bida była.
Teraz jestem świeżo po remoncie kuchni i mam nowy piekarnik.
Kobitki nawet sobie nie wyobrażacie jak może cieszyć możliwość upieczenia kurczaka:)

pa stookrotka, niech czas w pracy leci szybko:)

Maggy o gadającej maszynie do pieczenia to jeszcze nie słyszałam. Ciekawe - gotujesz i jednocześnie ćwiczysz koreański. No rewelacja!
 
Ostatnia edycja:
Też jestem po remoncie kuchni i mamy nowy piekarnik, a Halogenoven stoi w pudle pod stołem i taki pożytek z prezentu ślubnego:-)
 
Czesc. Ostatnio zupełnie nie mam czasu na kompa. za dużo na głowie mam.
Mogę prosić o jakieś streszczenie ;-)
 
Maggy o gadającej maszynie do pieczenia to jeszcze nie słyszałam. Ciekawe - gotujesz i jednocześnie ćwiczysz koreański. No rewelacja!

to nie ja- to Monia pisala :D

a swoja droga to musi byc zabawne :D

moi przysli tescie maja zegarek i budzik mowi godzine :D jak na peronie :D haha


ok, ja uciekam do domu.. dzisiaj krocej pracuje..ale za to jutro znowu powtorka z rozrywki..

buziaki i do pozniej :)
 
Moja szefowa była koreanką i dlatego koreańska maszynka:)
Mowiła cos jak się ją włączało, jak się wkładalo pojemnik z ryżem (chyba dziękowala) jak prawie kończyla gotować i jak ryż był juz gotowy:)
Brzmiało to cudacznie, także nic się nie nauczyłam:( Ale miło było:)
 
z gadających "maszyn" to ja miałam kalkulator, który gadał w kilku językach m.in. włoski, niemiecki i angielski. strasznie się z nim kłóciłam, bo jak się wnerwiłam to go włączałam, naciskałam te cyferki, on gadał a ja się kłóciłam :-p nie żebym była jakaś nienormalna- dodam, że miałam wtedy parę lat tylko, więc sie ze mnie nie nabijajcie ;-)

a mi dzisiaj przywiezie kolega komplet wypoczynkowy :-D taki ze skóry ekologicznej, kanapa i 2 duże fotele w kolorze zielonym- jak nasz obecny komplet, więc będzie pasować :-D on kupił nowy i z tym nie ma co zrobić, więc sprzedaje nam go za 200zł (kupił go 3 lata temu za ponad 3000zł). takiej okazji nie można przepuścić :tak: bardzo się cieszę. mamy tu duży salon, to wszystko się pomieści. i poprawię sobie humor przemeblowaniem- remontów nie robimy, bo nie jesteśmy na swoim a co będziemy komuś do domu kasę pakować (to fajni ludzie, ale stać ich na to, żeby sobie sami wyremontowali)

oby mi dołek przeszedł, bo od rana mnie coś bierze- same widzicie. nakopcie mi do tyłka :eek:
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Ach to Monia pisała o gadającym podgrzewaczu ryżu. Przepraszam ale się jeszcze gubię.

Gadające maszyny są fajne. Młody dostał kiedyś od chrzestnej odkurzacz pyłek - gadający. Wydawało mi się, że będzie mu się podobał a tu zong - może ze dwa razy nim pojeździł. A mnie się podoba i ja chciałabym mieć taki gadający odkurzacz. O ile sprzątanie byłoby przyjemniejsze gdyby ktoś do mnie mówił "O połknąłem kłaczek" albo "Zjemy kurz, posprzątamy już"

elleth cześć, jeśli chodzi o streszczenie całości to ja nie pomogę, sama nie wszystko jeszcze łapię. Ale obecny temat - maszyny gadające
 
powysyłałam parę zaproszeń do kontaktów (przyjaciół ) do was- mam nadzieję, że przyjmiecie :-D
 
reklama
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry