reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
Wiolka nie martw się będzie dobrze i wcale Ci się nie dziwie tez bym ryczała ja ryczałam jak w opłatach zrobiłam manko na 100 za mało wiziełam albo za dużo wydałam - sama nie wiem jak to sie stało i sie poryczałam a szef, mama i mężuś mówili że mam się nie przejmowac bo to tylko pieniądze a to była stówka i ja ryczałam to Tobie kochana się wogule nie dziwie ale bądź twarda i oni mieli racje to tylko pieniądze jesteśmy zdrowe i kochane a pieniądze raz są raz ich nie ma - nie wiem czemu ale to zjawisko jest częstsze od pierwszego :):)
 
reklama
maz tez mi tak tlumaczyl . przewaznie to ja jestem ta spokojna w naszej rodzinie i zawsze znajde jakies wyjscie z kazdej sytuacji i moj maz byl w szoku ze tak zareagowalam.ale epocje juz opadly i jest ok
 
Witam was moje drogie:))
Ja już po pracy,obiadek zjedzony i domek posprzątany:))
U nas dziś ponownie słonecznie:))
A jaka u was jest pogoda?
Wczoraj wstawiłam nową fotkę na foto blogu to tak dla zainteresowanych:))
 
ja tak naprawde zadnych obiawow poza brakiem@ nie mialam. dopiero potem zle reagowalam na zapach cebuli smazonej. nie wymiotowalam ani nic takiego

no właśnie minie dzisiaj zgaga złapała i muli mnie od samego rana... ;)

A swoją drogą wpieniłam się ostatnio niesamowicie na moją matkę... Jakoś przyluźnej rozmowie zapytałam ją, jakie miała objawy ciążowe (a mogła mieć sporo, bo ma 3 dzieci ;) )... No i co się dowiedziałam?... Kompletnie nic... Stwierdziła że "brak miesiączki" i płynnie w jednym zdaniu zmieniła temat na inny... Jak ja tego nienawidzę u niej... :( Itak zamiast pogadać szczerze, podpytać, to ona mnie traktuje przy każdej poważniejszej rozmowie jak 13-letniego"szczawika" co ma mleko pod nosem... A później jakoś tak wyszło, że zaczęła się ostrzejsza wymiana zdań (oczywiścuie zaczęłam się w czymś tam bronić) i wiecie co usłyszałam od własnej matki?... "lepiej nie zachodź w ciążę przez najbliższe 10 lat, bo i tak będziesz złą matką i nie dasz sobie rady"... Na co ja: "oj, nie byłabym taka pewna... a po czym to wnioskujesz?"... a ona na to: "bo ja w twoim wieku byłam odpowiedzialniejsza"... A ja na to: "tak, ale miałam już wtedy 3 lata!" (mama mnie urodziła 2 dni po swoich 19 urodzinach)... i ona najlepiej podsumowała to na koniec: "bo ja z dzieciństwa wpadłam prosto w WIELKIE G**NO!"... Tak właśnie mi matka powiedziała, później jeszcze powtórzyła zresztą ten sam tekst... A kiedyś, na miesiąc przed moją 18-stką usłyszałam od niej, że "spier****łam jej życie"... :(

Kurczę, sorry, że tak się rozpisałam, ale od kilku dni mi to już leży na sercu i musiałam się wygadać komuś... zaufanemu...
 
no właśnie minie dzisiaj zgaga złapała i muli mnie od samego rana... ;)

A swoją drogą wpieniłam się ostatnio niesamowicie na moją matkę... Jakoś przyluźnej rozmowie zapytałam ją, jakie miała objawy ciążowe (a mogła mieć sporo, bo ma 3 dzieci ;) )... No i co się dowiedziałam?... Kompletnie nic... Stwierdziła że "brak miesiączki" i płynnie w jednym zdaniu zmieniła temat na inny... Jak ja tego nienawidzę u niej... :( Itak zamiast pogadać szczerze, podpytać, to ona mnie traktuje przy każdej poważniejszej rozmowie jak 13-letniego"szczawika" co ma mleko pod nosem... A później jakoś tak wyszło, że zaczęła się ostrzejsza wymiana zdań (oczywiścuie zaczęłam się w czymś tam bronić) i wiecie co usłyszałam od własnej matki?... "lepiej nie zachodź w ciążę przez najbliższe 10 lat, bo i tak będziesz złą matką i nie dasz sobie rady"... Na co ja: "oj, nie byłabym taka pewna... a po czym to wnioskujesz?"... a ona na to: "bo ja w twoim wieku byłam odpowiedzialniejsza"... A ja na to: "tak, ale miałam już wtedy 3 lata!" (mama mnie urodziła 2 dni po swoich 19 urodzinach)... i ona najlepiej podsumowała to na koniec: "bo ja z dzieciństwa wpadłam prosto w WIELKIE G**NO!"... Tak właśnie mi matka powiedziała, później jeszcze powtórzyła zresztą ten sam tekst... A kiedyś, na miesiąc przed moją 18-stką usłyszałam od niej, że "spier****łam jej życie"... :(

Kurczę, sorry, że tak się rozpisałam, ale od kilku dni mi to już leży na sercu i musiałam się wygadać komuś... zaufanemu...

sergeewna przykro mi że podejście Twojej mamy jest tak negatywne:(
Jak okaże się że jesteś w ciąży to bądź dzielna i staw wszystkiemu czoła,pokaż że jesteś lepsza od niej...no w szoku jestem że mama tak Cię zmyła i na dodatek naplotła takich nie miłych rzeczy:(
 
moje drogie laseczki byłam u ginekologa i juz widać pęcherzyk płodowy ale fasolki jeszcze nie było widać :( ale mam nadzieje ze na nastepnej wizycie juz bedzie widać troszke mi smutno bo juz myslałam ze bedzie juz widać . całuski dla was
 
no właśnie minie dzisiaj zgaga złapała i muli mnie od samego rana... ;)

A swoją drogą wpieniłam się ostatnio niesamowicie na moją matkę... Jakoś przyluźnej rozmowie zapytałam ją, jakie miała objawy ciążowe (a mogła mieć sporo, bo ma 3 dzieci ;) )... No i co się dowiedziałam?... Kompletnie nic... Stwierdziła że "brak miesiączki" i płynnie w jednym zdaniu zmieniła temat na inny... Jak ja tego nienawidzę u niej... :( Itak zamiast pogadać szczerze, podpytać, to ona mnie traktuje przy każdej poważniejszej rozmowie jak 13-letniego"szczawika" co ma mleko pod nosem... A później jakoś tak wyszło, że zaczęła się ostrzejsza wymiana zdań (oczywiścuie zaczęłam się w czymś tam bronić) i wiecie co usłyszałam od własnej matki?... "lepiej nie zachodź w ciążę przez najbliższe 10 lat, bo i tak będziesz złą matką i nie dasz sobie rady"... Na co ja: "oj, nie byłabym taka pewna... a po czym to wnioskujesz?"... a ona na to: "bo ja w twoim wieku byłam odpowiedzialniejsza"... A ja na to: "tak, ale miałam już wtedy 3 lata!" (mama mnie urodziła 2 dni po swoich 19 urodzinach)... i ona najlepiej podsumowała to na koniec: "bo ja z dzieciństwa wpadłam prosto w WIELKIE G**NO!"... Tak właśnie mi matka powiedziała, później jeszcze powtórzyła zresztą ten sam tekst... A kiedyś, na miesiąc przed moją 18-stką usłyszałam od niej, że "spier****łam jej życie"... :(

Kurczę, sorry, że tak się rozpisałam, ale od kilku dni mi to już leży na sercu i musiałam się wygadać komuś... zaufanemu...
przykro mi kochana , wiem jak to musi cie bolec( mam podobne kontakty ze swoja mama). nie bierz sobie jej slow do serca. wedlug mnie najlepsze co mozesz teraz zrobic to pokazac jej ze bedziesz lepsza matka niz ona jest dla ciebie. ja mam taki cel w zyciu a jak mi sie to uda ... to oceni moja corcia jak bedzie duza. bedziesz dla swojego dziecka najlepsza mama na swiecie...
 
reklama
moje drogie laseczki byłam u ginekologa i juz widać pęcherzyk płodowy ale fasolki jeszcze nie było widać :( ale mam nadzieje ze na nastepnej wizycie juz bedzie widać troszke mi smutno bo juz myslałam ze bedzie juz widać . całuski dla was

pyzunia czyli jest ogólnie ciąża tak?
przepraszam ale nie doczytałam:(
wracam za chwilę kochaniutkie,idę po synka do przedszkola:)dobrze że mam bliziutko:))
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry