jestem ... ale mialam noc i dzien porazka :/
no wiec wpierw zaczne od nocy hehe
obudzilo mnie nad ranem pelzanie czegos po moim barku :/ strzeplam to badziewie i chcialam dalej isc spac , ale za jakis moment znowu czuje cos dziwnego tym razem we wlosach na glowie
strzepnelam to , ale zapalilam lampke tym razem , patrze , a na mojej poduszcze wielka zilona bestia !!! nie wiem co to bylo , takie cos tak konic , ale ogromny wielkosci prawie mojej reki

S sie przestraszyl hehe , ale jakos to zlapal i wyrzucil przez okno , ja przy okazji zbilam szklanke z woda ( to juz ktoras z kolei odkad w ciazy jestem , niedlugo nie bede miala w czym pic )
nie moglam zasnac , ale w koncu jakos sie jeszcze zdrzemnelam do 8
u nas na balkonie tez w nocy jaszczurki przylaza ... normalnie zoo hehe , a dodam , ze mieszkam w centrum miasta na 3 pietrze wiec nie wiem ja to wpelza do mnie ??
oki pozniej poszlam do lab na ta glukoze
wpierw pobranie krwi plus inne badania 5 ogromnych filek krwi
wypilam to nawet nie bylo zle ' dalam babce cytryne zeby mi wcisnela ) no i mam siedziec te 2 h ... gdzies po ok 50 min. czuje , ze momentalnie rzygac mi sie chce , w glowie sie kreci , zlalam sie cala potem mokra bylam strasznie i glosy z oddali zaczelam slyszec

przestraszylam sie , ale sil wstac nie mialam , na szczescie kaurat szla pielegniarka zobaczyla co sie ze mna dzieje , wziela mnie z kolezanka i zabrala do pokoju na kanape ... tam mi sie troche lepiej zrobilo , zapytalam sie jej powiedziala , ze to sie zdarza wlasnie do 1 h po wypiciu tej mikstury i dlatego nie wypuszczaja do domu ... za niedlugo przyszla babka pobrala mi znowu krew ( swoja droga myslalam , ze pobieraja tylko przed i po ) i poszla , a ja zasnelam tam
jak wstalam to juz minely te 2 h wiec poszlam sie upomniec , ze ja tam leze jeszcze hehe
wziela mnie juz 3 baba na nastepne pobieranie krwi , dwie lapy juz pokute mialam , a wczesniej inne wbic sie nie mogly , bo ja mam takie zyly , ze ich nie ma prawie

wiec szukala z 10 min. gdzie w koncu zostala tylko jedna zyla ta co wczesniej i musiala sie w nia wbic :/ bolalo jak cholera ( normalnie nie boli mnie nigdy )
wyszlam w koncu juz bylam pod lab jak jakas babka do mnie , ze mi z reki sie krew leje ... patrze a cala lapa w krwi , cieknie struzka ( nawet nie wiedzialam , ze moze tyle leciec z takiego czegos ) wiec wrocilam do lab niech mi zrobi cos z ta zyla ... lapy mam pocharatane , siniak bedzie jak u cpuna :/
ogolnie porazka ta glukoza na calej lini

mam nadzieje , ze nie bede juz musiala przez cos takiego przechodzic , bo mam dosc
Kocurek jak nie robilas tego badziewia to nie czytaj hehe