lil_maja
Fanka BB :)
Ja też rozumiem, że w takiej sytuacji nikt z nas nie wie jakby się zachował - ale ciężko mi pojąć jak można tak wszystko dokładnie zaplanować, uzgodnić zeznania, angażować w to tylu ludzi emocjonalnie i fizycznie....i potrafić się wypowiadać tak na spokojnie...nie wiem...po prostu ciężko mi pojąć...a już nie mówiąc o rodzicach..mała Madzia miała całe życie przed sobą...być może nigdy nie dowiemy się prawdy - być może to wersja tylko dla mediów..może matka też miała obiecane, że jak się przyzna, to nie poniesie kary...tysiące myśli...
Jogurcik, biszkopcik i koniec
Nie mam zwyczaju tak łatwo oceniać, ale to jest niepojęte i po prostu szok!...
Ale tak to chyba jest z pierwszym dzidziusiem. Początkowo kładliśmy Mię ok. 19-19.30. Kąpiel ok. 19, piżamka, butla i spać. No i zawsze nam trochę stękała, popłakiwała, musieliśmy do niej chodzić kilka razy, podawać smoczek, głaskać po główce, żeby była spokojna i sobie ładnie zasnęła. A wczoraj w zasadzie przez przypadek położyłam ją o 18.30, bo ja byłam tak zmęczona, że zasypiałam z nią na rękach niemal. I obawiałam się, że będzie Kongo, ze będzie się opierała przed zaśnięciem. A tu niespodzianka - zjadła mleczko i zasnęła od razu!!! 


w głowie mi się to nie mieści...:-(