• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Rodzeństwo naszych dzieciaczków

Baśka, pytałaś o relacje między Wojtkiem i Stasiem. A właściwie reakcję Wojtka na Stasia. na razie bez emocji. To znaczy Wojtek czuje (moim zdaniem), że jest nas juz więcej. Nie buntuje się w związku ze Stasiem, pozwal mi go normalnie karmić. Lubi go pogłaskać po rączce, nóżce, czy główce. Przynosi mu szczurki, jak chce wziąć Stasiową zabawkę.
A dzis nawet wyszedł z inicjatywą, bo Staś płakał i Marcin powiedział do Wojciaszka, żeby pocieszył Stasia. Wojtek podszedł pogłaskał Stasia i dał mu szczurka.:-)
Więc na razie jest w porzadku, zazdrości brak. I nie widzę wpływu Stasia na ogólny bunt Wojtka i jego postawę na "nie".
 
reklama
Cicha, tu Ci odpisuję ;-)
Jak na razie radzimy sobie więc jest super, ale od poniedziałku mąż do pracy i będzie gorzej. No ale narzekać nie mogę, bo w sumie dwie babcie są na miejscu i jak tylko będzie mi potzrebna pomoc, to one są "jak na zawołanie".
Jak na razie kosmos dla mnie to wyjście z dwójką na spacer - nie wiem czy sama sobie poradze, bo Mikołaj nie chodzi a biega i trzeba cały czas go pilnować. No nic, zobaczymy jak to będzie.

A Ty już wprawiona jestes w bojach?;-)
 
Kasia ja gdybym na spacery nie chodzila to bym chyba zwariowala - bo zupelnie nie potrafie Julka jakos ciekawie zajac tyle godzin. A na spacerku to pobiega z innymi maluchami, wyszaleje sie a mala zdrzemnie i jakos tak leci i wiecej checi jest na zajecia domowe:-) Tak wiec ja spacery bardzo lubie i w sumie wyjscie z dwojka nie jest takie trudne jak sie na pierwszy rzut oka wydawac by moglo. Po prostu trzeba sie zaobatrzyc w dobre nosidlo albo chuste aby miec wolne rece i ogolna swobode ruchu. Ja poszlam na spacer z wozkiem tylko raz i wiecej juz nie - bo nie wiadomo bylo co robic - czy biegac za Julkiem czy Zoski pilnowac. A tak mala przy mnie (chetnie wtedy spi) a Julek gania i moge miec go na oku tzn. dogonic gdy trzeba, wlozyc do hustawki, pomoc sie wspiac i ogolnie asystowac. Nawet na zakupy mala nosze a Julka biore czasem do parasolki (bo po sklepie nie biega i zakupy jest gdzie wlozyc :-)) w sumie musze powiedziec, ze albo dzieci mam grzeczne albo faktycznie sie przyzwyczailam bo wydaje mi sie, ze z dwojka nadal wszystko jest mozliwe i wogole nie uwazam tego zbytnio za ciezar. Tak wiec bez zobaczysz, ze bedzie lepiej niz sie spodziewasz:-)
Mnie jest jedynie szkoda, ze ja nie mam babci pod reka ani nikogo z rodziny bo czasem fajnie byloby wyskoczyc do miasta bez maluchow albo po prostu posiedziec w domu godzinke w ciszy i spokoju. Czasem maz probuje zajac sie dwojka ale widze ze po godzinie juz nie bardzo wie gdzie ma rece wlozyc ha ha i szuka pomocy. No ale jak mnie nie ma to sobie radzi bo musi.

A jak tam Miki przy Oldze?
 
Cicha, pocieszyłas mnie. A czy mogłabys polecić mi jakąs dobrą chustę, tzn. żebym dała sobie z nia radę. Pamiętam, że kiedyś była o tym mowa, ale szczerze - nie chce mi sie przegrzebywać przez wątki w poszukiwaniach;-)
Miki w stosunku do Olgi cały czas taki sam, czyli dotknie, pogłaska, ale nic poza tym. Interesuje się jak ją kapiemy, przewijamy (ale czasami, jak mu sie przypomni). Zdjęcie wspólne maja tylko jak śpią:-D Generalnie jestem miło i pozytywnie zaskoczona:tak:

Mamootek na pewno super sobie radzi:tak:
 
reklama

Miki w stosunku do Olgi cały czas taki sam, czyli dotknie, pogłaska, ale nic poza tym. Interesuje się jak ją kapiemy, przewijamy (ale czasami, jak mu sie przypomni).


Jak bym o Wojciaszku czytała. :-)

Radzę sobie jakoś. Raz na próbę poszłam z dwójką na spacer: Stas w wózku, a Wojtek piechotą. Wojciaszek raczej grzecznie chodzi za rękę albo trzyma sie wózka. No bo koło nas sporo uliczek, to musi się pilnować. Ale jak Staś troszke podrośnie, to go będę nosić w nosidle na brzuchu - na pewno będzie wtedy łatwiej.

A na Mazurach to miałam cały czas pomoc: albo mama albo Marcin albo kuzynostwo. Tam to się tylko boję z dłójką iść nad jezioro, bo WOjciaszka trzeba cały czas pilnować, no a Stasia w końcu trzeba czasem nakarmić albo pokołysać. Ale na działce to raczej bym dała radę z dwójką: Wojtek w baseniku, a ja na leżaczku obok, a Staś w łóżeczku :-) I wszyscy szczęśliwi :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry