moj kasper to maly wariatuncio....rozrabia na calego i wszedzie go pelno
teraz to caly czas gada gada igada.....
urodzil sie 16 czerwca 2006 w 40 tyg ciazy z waga 3800 i 55 cm po 13 godz porodzie wyciagneli go kleszczami...brrr jak sobie przypomne......
porod byl na poczatku bardzo przyjemny nic nie czulam bo mialam znieczulenie (epidural) ale pozniej byly komplikacje i juz wszystko czulam i te kleszcze i wszystko....ale ten bol szybko sie zapomina.....na szczescie
nasz kapi szybko przybieral na wadze, malo spal od zawsze i tak spi do tej pory budzi sie nad ranem na mleko.....
byl karmiony piersia az 20 miesiecy, zaczal choczic jak mial 10miesiecy
teraz ma 93 cm i wazy 13200 troche chudzinka z niego ale pasuje mu to

jest przekochany, chodz czasami mam ochote mu dac w tylek jak cos przeskrobie ale i tak go kocham najbardziej na swiecie

ostatnio bawi sie tylko "bum bum" i ma manie na misie przytulanki(nauczyl sie tego w zlobku) tam wszystkie dzieci maja swoja przytulanke i smoka(az te francuskie dzieci

)
kapi chodzi do zlobka tak zwanego "prowadzonego przez rodzicow"
to znaczy ze rodzica sie wszystkim zajmuja , zatrudniamy kilka doswatczonych osob do opieki nad maluszkami.....
kazdy rodzic zostaje do ok 4 godz w tyg w zlobku i oprucz tego kazdy sie czyms zajmuje ja np robie dla dzieci menu decyduje co dzieci jedza kazdego dnia i zamawiam to wszystko w sklepie bio .....
to by bylo na tyle.......