reklama

Rozwoj naszych maluszkow

Szymek tez malomowny (mama, tata, baba, papa), ale od kilu dni mowi "tak":) Jak go pytam to na wiekszosc pytan odpowiada "tak", ale jak czegos ewidentnie nie chce to mowi "e". Jednak zazwyczaj potakuje, to dobrze wrozy;)
 
reklama
u nas NIE też często, z teatralnym kiwaniem główką do tego, dla wzmocnienia efektu:-DTAK jeszcze nie słyszałam;
ostatnio udało mu się - zapewne zupełnym przypadkiem - powiedzieć głośno i wyraźnie ANIA (moje imię), aż dziwnie mi się zrobiło - że takie normalne słowo w takim młodym pysiu:-)
no i pokazywanie wszystkiego w domu od dawna na tapecie;
a najbardziej mi się podoba jak się klepie po brzuszku na znak, że coś jest pyszne, po czym musi zrobić "pyszne" wszystkim w pokoju, tj. podchodzi do mnie, Niny i klepie nas po brzuchach:tak:
no i papuga jest nadal, usiłuje zrobić wszystko co jego siostra;
 
Maja tez zaczęła mówić "kokam" i "kokaj" :):):)

W tym tyg codziennie przychodziła do nas moja mama i zanierała Maję na długie specery więc dzis z rana moje dziecko wpakowało sie do wózka i zaczęłam krzyczeć "BABA BABA BABA" :-) i wyjść nie chciała wcale aż scene T zrobiła z wyciem i łzami:-p
 
Hej, mam pytanko: czy Wasze dzieciaki na spacerach, gdy tuptają same, to idą z wami za rączkę - albo przynajmniej w tym kierunku, w którym chciałybyście, żeby szły? Bo mój Antek to ZAWSZE w przeciwnym kierunku, nie mówiąc już o 1001 przerw na jakieś ciekawe znalezisko... :-(
Zastanawiam się w jakim wieku dzieci chodzą już na spacer tam, gdzie chcemy, do jakiegoś celu, a nie jak satelity? :tak:
 
Olga u nas zazwyczaj spacery wygladaja tak ze Mati jedzie w wózku, poprostu u nas jest tylko mały fragment drogi gdzie mógłby iść a reszta to ścieżka przy trasie szybkiego ruchy wiec odpada jego samodzielne spacerowanie, a gdy już naprawde nie moze wysiedziec w wżóku (ostatnio coraz czesciej) to gdy idzie gdzies ze mna to z dala, jeszcze sie nie zdazyło zeby szedł za ręke (raz szedł jak sie przestraszyłmjakis chłopaków straszych to chwile szedł), no i oczywiscie ciągle pedzie w innym kierunku i mamy milion postoi zeby zobaczyc wielce ciekawe rzeczy...
 
Szymek też za rękę raczej kiepsko. Ale trenujemy spacery w jakimś celu czyli np. idziemy na plac zabaw. Trwa to dość długo, ale dajmey radę. Oczywiście przystanków jest dużo, ale w miarę się pilnuje. Oczywiście muszę go zachęcać słownie "choć to się pobujamy / zobacz tam są dzieci / piesek / kotek..." itp:) Najczęściej jednak wychodzimy bez celu i wtedy totalna satelita z niego:)
 
reklama
Olga my zawsze jedziemy wózkiem bo tuż pod domem mamy drogę. Zwykle jeżdżę z Marysią po mieście ok 40 minut i jedziemy na plac zabaw albo na rynek. Tam Marysia goni gdzie chce i wracamy wózkiem. Jeśli czasem gdzieś idziemy na nóżkach to idzie za rączkę. Ale to fakt - przystaje co chwilę żeby obejrzeć każde fascynujące znalezisko. Obecnie zwykle szuka kasztanów (pół godziny z głowy:))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry