Tydzien temu poczułam pierwsze ruchy, potem dwa dni nic, potem znowu czułam..teraz coraz częściej jest to wyczuwalene
ale nie długo i nie aż tak mocno, więc to norma, że z czasem maluchy się rozkręcają. Dziś rano po śniadanku ułożyłam sie na pół siedząco i mała zaczęła się wiercić
zabrałam rękę i zobaczyłam małą falę z lewej strony brzucha ze trzy razy
czyli juz mogę zauważyć! Cieszy mnie też to, że wczoraj mężowi też udało się raz poczuć pod ręką ruch córci
a powiedzci mi koleżanki, co to może być i czy też tak macie..otóż właśnie tydzień temu jak poczułam pierwsze ruchy zaczęło mnie coś kłuć z lewej st. na dole w podbrzuszu,ale nie tak jakby brzuch,a raczej jajnik?może pęcherz..aż nie mogłam stanąć twardo na lewej nodze..wzięłam cieply prysznic i minęło. Wczoraj miałam to samo! I też wzięłam prysznic ciepły i przeszło. zauważayłam, że i wczoraj i tydzień temu w ciągu dnia trochę się przeforsowałam, bo albo za długo przy kuchni stałam albo za długi spacer miałam..czy to ze zmęczenia?Czy raczej od ruchów dziecka?może zaczyna uciskać?? Będę w piątek u lekarza, więc zapytam, ale póki co pytam Was 
nie potrafie panowac nad nerwami nawet jak siedze i pisze albo czytam to boli mnie brzuch z nerw.To juz chyba taki nawyk bo przeciez to nie sa powody do stresu.Wymioty pewnie tez sa stresem powodowane tak jak napisala Marcia:-(
. A ja to mam tak, że jak tylko się tu pożalę że jeszcze się coś nie dzieje, to zaraz Bąbel to nadrabia :-). Wczoraj pisałam, że owszem, ruchy Bąbla czuję, ale jeszcze ich nie widać, a tu wieczorem leżę sobie i czuję jak się coś co chwilę dość mocno rusza (może pierwsza czkawka?). Zawołałam M i tak leżeliśmy i patrzyliśmy :-). Śmieszne to ;-).