bezsenna gdyby mojego ex dalo sie wytresowac tobbym to zrobila przez te ponad 3 lata. on ma po prostu jedynie takie rzuty altruizmu a tak na codzien to zwykly egoista jak kazdy facet-dupek

co do much to mnie tylko obrzydzaja, ale cmy to sie po prostu panicznie boje

. co do brania Fifinka na weekend to poki co sobie tego kompletnie nie wyobrazam.Fifi teraz raczkuje i turla sie po podlodze wiec musi miec wyjatkowo czyste srodowisko. nie popadam w przesade, bo nie odkurzam codziennie, ale co 2,3 dzien obowiazkowo. bo kurz zbiera sie szybko a Fifek wklada lapki do buzi. no a ex nie dosc, ze nie odkurza wcale to jeszcze ma cale mnostwo klamotow na podlodze (Filipka zwlaszcza zainteresowalyby jakies narzedzia i inne takie). wiec na dzien dzisiejszy to nie jest tylko kwestia higieny, ale takze braku bezpieczenstwa u ex w domu. nie wiem. moze jak Filip bedzie starszy a ex sprzatnie troche to sie zgodze. czas pokaze. bo sama opieke ex nad Fifkiem jakos bym zniosla. jak Filipek mial jakies 4 m-ce to bylam 4 dni w szpitalu i ex zostal z Filipkiem przez te 4 dni u mnie w mieszkaniu. wpadala tam jego mama, ale tylko wpadala. ex sam sie nim zajmowal. nie powiem, bo mialam stresa. balagan mi zrobil okrutny, spalil jeden garnek, naczynia w zlewie. zreszta ogolnie jedna wielka rozpierducha. bo, ale Filipek byl przewiniety, nakarmiony, odbekniety, wyprowadzony na spacer

a to, zeby Filipek spal poza moim domem biore pod uwage jak najbardziej. dzis babcia (mama ex) bierze go do siebie na tydzien lub dwa (zalezy jak to wyjdzie). ona ma domek wypucowany, nawet kupila Fifkowi lozeczko turystyczne i krzeselko do karmienia by mial u niej. babcia sie cieszy bardzo, doszyty dziadek tez. i ja tez. choc pewnie bede dzwonic tam 5o razy dziennie a odwiedzac co najmniej co 2 dzien

. no, ale to jest 20min na pieszo a jakies 10 rowerkiem wiec spoko ;-)