ravenalka kiedys bylam na rozprawie o alimenty i o uznanie ojcostwa. byl to rok 2003. na tej rozprawie bylam ja, moja kolezanka i kolezanka, ktora skladala pozew.(w zyciu bym nie pomyslala ze mnie tez to spotka). tatus sie nie pojawil. szczegolow nie pamietam ale drugi raz na rozprawie nie bylam wiec na moj rozum wyrok zapadl zaocznie (bez tatusia) na pierwszej rozprawie.
ja kiedys przewertowalam na bb watek alimenty tam dziewczyny pisaly ze duzo zalezy od sedzi jaki sie trafi nieraz od razu zaocznie wydawali wyrok. a nieraz "dawaly szanse tatusiowi"
napisz jesli mozesz ty bierzesz jakichs swiadkow, ilu?
ja musze pogadac z moimi wspolokatorkami czy pojda na rozprawe. oby poszly. wolalabym aby to moje kolezanki byly a nie rodzina. bo mi wstyd bedzie jak intymne pytania beda zadawac mojej rodzinie
ja o to samo co ty bede pisac pozew. wlasnie sie jeszcze musze dopytac w opiece z jednym. a moze ty wiesz jak to jest? bo raczej ex moj wspanialy nie uzna dziecka w usc. wiec w akcie urodzenia dziecko bedzie mialo ojca nieznanego. gdy sie bede starac o zasilek rodzinny tam jest dodatek z tytulu samotnego wychowywania dziecka. moge sie starac o niego bo ojciec nieznany. a w chwili kiedy otrzymam wyrok sadowy o uznaniu dziecka to mam zglosic to do opieki (tak mi wytlumaczyla kobieta w opiece) jednak jest jedno pytanie:jesli ja bralam dodatek z tytulu samotnego wychowania dziecka to czy moge sie starac o alimenty od momentu urodzenia dziecka?niewiem. wydaje mi sie ze nie. i dupa zbita.
jak mam pol roku czekac na rozprawe to za co zyc zanim uzyskam alimenty? boze gdyby nie rodzina to niewiem co by z nami bylo. dobrze ze poszlam do tej pracy (wiem wiem powtarzam sie)
anowi82 co do świadków, to na pewno będzie moja mama ze mną, choć też wolałabym, żeby obyło się bez opowiadania o przeszłości i w ogóle bez zbędnych pytań (w sumie opisałam sytuację w uzasadnieniu... mam nadzieję, że wystarczy). To mi trochę zdmu****e sen z powiek :-( znajoma mojej mamy mówiła mi ostatnio, że przyniesie mi swoje rozprawy spisane (kserowała wszystko, co było notowane), zobaczę o co ją pytali i jak to wyglądało mniej więcej. stresuję się tym, bo nigdy w życiu nie byłam w sądzie... tak jak z porodem, nie bałam się samego porodu, tylko przerażał mnie fakt, że będę musiała leżeć w szpitalu, bo też jeszcze nigdy wcześniej nie byłam
dodatek z tytułu samotnego wychowywania się należy jeśli dziecko jest nieuznane. jeśli się dostaje alimenty, to już się nie należy (jak dla mnie paranoja, bo i tak dalej się wychowuje samodzielnie

), wtedy samo rodzinne - jak napisałaś. mi w opiece nic nie mówili, żeby to zgłosić, ale podejrzewam, że jeślibym nie zgłosiła, a dalej dostawała ten dodatek, to później musieliby to sobie jakoś odrobić... chociaż jak będę przy najbliższej okazji to zapytam z ciekawości. ja dodatek brałam i nadal biorę, ale chcę się starać o alimenty od czasu urodzenia się Majki. ta kobieta w sądzie nic na ten temat nie mówiła, myślę, że można tak napisać, bo 1)jeśli się nie uda, to alimenty będą od czasu wniesienia wniosku 2)sama napisałaś argument będący "za" - za co żyć przez ten czas do ich otrzymania. tylko nie wiem, jak to wygląda później, czy opieka nie będzie chciała np. zwrotu

pojęcia nie mam i nie pomogę w tej kwestii, w naszym kraju można się wszystkiego spodziewać, ale jak się w końcu wybiorę do opieki to popytam (bo u mnie takie fajne babki są

)