Hm... tak sobie czytam z tym usypianiem i u nas to jest tak, ze ja doskonale wiem ze malemu nic nie jest, nic mu nie przeszkadza, jest zmeczony, a wola cycka nie z glodu, tylko chce pociumkac chwile i sie uspic. O dziwo w nocy (w sumie nad ranem ) jak go karmie, to podje z jednego cyca, puszcza i dalej spi ze 3h, coprawda w naszym wyrku, ale jest grzecznie i cicho. Zasadniczo w nocy to od poczatku praktycznie jakby dziecka nie bylo.
No i zmierzam do sedna... Jak widze ze jest spiacy, to staram sie go do lozeczka wsadzic i tu pojawia sie problem. Od razu maly robi wystraszone oczy, usta w podkowke i za chwile w ryk. I ten ryk jest tak rozpaczliwy, ze chociaz czasem probuje dluzej go przetrzymac to..., no nie mam w koncu serca... Jak juz terroryste wyciagam z wiezienia, to jeszcze tak pochlipuje zalosnie dluzszy czas...
Aaa wieczorem jak zasypial (jeszcze do niedawna sam), to puszczalam mu po kapieli i karmieniu pozytywke i projektor na sufit, w tej chwili na sam dzwiek pozytywki miny takie strzela, ze nie jest to dla niego znak na spanie tylko zwyczajnie na panike i branie mnie na litosc... I tak sobie w ogole mysle ze chyba jeszcze nie jego pora na ten rodzaj samodzielnosci...
Z Kaya mialam podobnie, ze musial nadejsc moment, ze zaliczala kolejne etapy bez problemu, tylko w swoim czasie i nie mozna bylo tego robic na sile... Fakt ze czasem musialam sie do tego wlasciwego momentu troche przemeczyc, ale jak przyszedl czas to wszystko przychodzilo bez nerwow i stresu dla nas obu...
No fakt ze z samodzielnym zasypianiem trzeba duzo konsekwencji, zdecydowanie pomaga wprowadzenie rytualu, ale trzeba sobie tez uswiadomic ze sa dzieci, ktore po prostu maja trudnosci z zasypianiem wogole a sa tez takie ktore sasypiaja gdzie siedza jak tylko poczuja taka potrzebe (moje takie nie sa:-() i chyba trzeba to zaakceptowac.
Ale oczywiscie nie mozna poddawac sie calkowicie, tylko probowac co jakis czas, jak widac ze nie idzie, to sobie odpuscic (dla wlasnej psychy) i sprobowac za tydzien, miesiac... W koncu sie uda na pewno

I tym optymistycznym akcentem koncze swoj nocny belkot
