Jeżu KAWY!!!
Moje dziecko skoro się w dzień wyspało to sobie wstało o 3:34



Przebrałam, nakarmiłam i zasnęliśmy wszyscy w naszym łóżku (czyt. nie mogę się teraz ruszyć
)
a rozkopywanie się z kołdry opanowała do perfekcji glizda mała nooo
ja ją będę cieplej ubierać do spania, bo ona cały czas na zewnątrz śpi
Macie jakieś patenty? W ogóle w czym wasze dzieciaki śpią?
Bo my w pajacu.
Efe,moja tez sie rozkopuje,juz nie wyrabiam,wstaje tez po kilka razy w nocy i nakrywam,juz zmienilam na tak cienutka kolderke,ale wraz sie rozkopuje...a spi tez w pajacyku,a o grubszym ubraniu to mowy nie ma,bo zaraz spocona cala jest...zastanawialam sie czy moze okna na noc nie uchylac
Ja też sie witam z rana
My całymi dniami na dworku jesteśmy...Musimy kapelusik jakiś kupić. A wy co zakładacie jak tak ciepło jest? czapeczkę czy tez jakieś kapilutki??? My czapeczkę,ale właśnie widzę ,że przydało by się coś lżejszego i z daszkiem ,czy rondem jakimś...A wczoraj złapałyśmy pierwszy raz gumę w karecie Natki. Wracałyśmy na totalnym flaku w jednym kole. No ale juz załatane,wiec mozna ruszać dalej
Oki. Zyczę zdrówka Chorowitkom i miłego dzionka

. My lecimy coś zjeść i jedziemy do sklapu w celu nabycia kapilutka i siateczki do jedzonka dla Natki

.
Natt,jak jest chlodniej to zakladam czapeczke taka "smerfetke z uszami"...a jak cieplej,to mam plócienna z daszkem(ale gdzies powinnam miec kapelusik po Gosi z uszkami.....)...a i czasem tez zakladam chusteczke zwiazana z tylu glowy i frotka na czubku....

Efe,tez w lumpku,bede polowac na jakies nakrycia glowy dla malej,bo te ceny w sklepach to powalaja mnie czasem
Witajcie,zanim was doczytalam to kawa mi sie skonczyla w kubku....ja juz wczoraj nie dalam rady zajzec wieczorkiem.....ból glowy mnie wykonczyl....a potem ogladalam "hotel 52"
Burza byla i u mnie dzis z rana,nawet mnie obudzila

...ale dobrze ze bardzo n ie grzmialo,bo ja to sie zaraz boje

Dzis mialam upiec biszkopty na tort dla Gosi(jutro ma urodziny),ale jajek w domu brak(bo tesciowa zbiera na kurczaczki pod kwoke),wiec chyba do sklepu musze zajechac i kupic,bo jakos tak przykro jej bedzie bez tortu...a imprezy zadnej nie robie....wiec sie bedzie cieszyc jak swieczki zdmuchnie

W srode ide do chirurga ,niech powie co z ta moja przepuklina pepkowa,moze na zabieg mnie skieruje....troche sie boje

A we wtorek umowilam sie wreszcie na pasemka,tu u nas,za 40 zl

...zobacze jak wyjda....

Ok,lece cos na obiad wykombinowac....