andariel
mama super dwójki :]
hej wszystkim
no to my słomiane wdowy dziś, do jutra późnym wieczorem, buuuu; natt ale fajnie, że już wsio na cacy! u mnie jeszcze trochę roboty zostało, niestety; ale już wymyśliłam za co się mogę zabrać samodzielnie - za porządkowanie bieliźniarki w dużym pokoju, o! bo mnóstwo starych prześcieradeł, pościeli - od lat nieużywanych albo z dziurami będącymi śladami po szczurzych zębach (jak się kiedyś dorwały to nam niezły żakard zrobiły);-)zajmuje tylko miejsce, a i tak nieużywane, to trzeba out! burdelek mam też w papierkach przeróżnych,a le do tego coś nie mam cierpliwości, więc nie wiem czy zdołam poporządkowac do porodu....
mała 3 noc spała u nas w łóżku, jakoś nam żal ją odkładać jak taki nosek zapchany, ale nie wiem czy się przez to nie przyzwyczai za bardzo i zamiast ją eksmitować do jej nowego pokoju to sobie lokatora do łóżka załatwimy;-)
dobra, lece wstawiać zupkę!
acha, Piwonia podziwiam za cierpliwość, kiedyś mi ejj nie brakło i lubiłam takie dłubanki, ale odkąd jest Ninka to jakoś mnie nerw prędko bierze...
never - znam to uczucie wstydu - ostatnio mi sie tak Nuśka rzucala na placu zabaw przy ściąganiu jej z huśtawki, na której wisiał dobre pół godziny; nie pozostało mi nic inego jak ja wziąć pod pachę (taką wrzeszczącą i wierzgającą) i zanieść do wózka, po czym prędziutko do domu;-)i faktycznie najlepsza reakcja to brak reakcji, tzn. zlew i nienachalna próba zajęcia jej czym innym;
i do tego widać, że mała dobrze już wie z kim na co moze sobie pozwolić - jak jesteśmy same to właściwie nie mam z nią problemów, nie marudzi, nie wymusza, a jak coś zaczyna, to krótka piłka i dziecko się naprostowuje; za to jak jest tatuś, ojjjjjjj, to dopiero próba sił, hihi
jemu rura mięknie przy córci a ta to wykorzystuje i w sytuacjach, gdzie wie, że ze mna nie da rady, z nim sobie pozwala, że strach! urocze to z jednej strony...
dobra już lecę!!
no to my słomiane wdowy dziś, do jutra późnym wieczorem, buuuu; natt ale fajnie, że już wsio na cacy! u mnie jeszcze trochę roboty zostało, niestety; ale już wymyśliłam za co się mogę zabrać samodzielnie - za porządkowanie bieliźniarki w dużym pokoju, o! bo mnóstwo starych prześcieradeł, pościeli - od lat nieużywanych albo z dziurami będącymi śladami po szczurzych zębach (jak się kiedyś dorwały to nam niezły żakard zrobiły);-)zajmuje tylko miejsce, a i tak nieużywane, to trzeba out! burdelek mam też w papierkach przeróżnych,a le do tego coś nie mam cierpliwości, więc nie wiem czy zdołam poporządkowac do porodu....
mała 3 noc spała u nas w łóżku, jakoś nam żal ją odkładać jak taki nosek zapchany, ale nie wiem czy się przez to nie przyzwyczai za bardzo i zamiast ją eksmitować do jej nowego pokoju to sobie lokatora do łóżka załatwimy;-)
dobra, lece wstawiać zupkę!
acha, Piwonia podziwiam za cierpliwość, kiedyś mi ejj nie brakło i lubiłam takie dłubanki, ale odkąd jest Ninka to jakoś mnie nerw prędko bierze...
never - znam to uczucie wstydu - ostatnio mi sie tak Nuśka rzucala na placu zabaw przy ściąganiu jej z huśtawki, na której wisiał dobre pół godziny; nie pozostało mi nic inego jak ja wziąć pod pachę (taką wrzeszczącą i wierzgającą) i zanieść do wózka, po czym prędziutko do domu;-)i faktycznie najlepsza reakcja to brak reakcji, tzn. zlew i nienachalna próba zajęcia jej czym innym;
i do tego widać, że mała dobrze już wie z kim na co moze sobie pozwolić - jak jesteśmy same to właściwie nie mam z nią problemów, nie marudzi, nie wymusza, a jak coś zaczyna, to krótka piłka i dziecko się naprostowuje; za to jak jest tatuś, ojjjjjjj, to dopiero próba sił, hihi
jemu rura mięknie przy córci a ta to wykorzystuje i w sytuacjach, gdzie wie, że ze mna nie da rady, z nim sobie pozwala, że strach! urocze to z jednej strony...dobra już lecę!!

ale liczę, że od kwietnia przyjdzie prawdziwa wiosna ;-)

